niedziela, 3 stycznia 2016

Rozdział12:Co ty taka zadowolona? ??

Święta spędziłam  w domu Błaszczykowskich , tak właśnie musiało być. Łukasz do mnie dzwonił ,żebym wróciła do domu ale ja nie miałam narazie ochoty. Musiałam od tego wszystkiego odpocząć i przemyśleć pewne sprawy. Obudziłam się rano . spojrzałam na wyświetlacz swojego telefonu .Miałam chyba 50 nieodebranych wiadomości od Marco. On chyba nigdy nie odpuści. Byłam już tym wszystkim zmęczona , nacisnęłam klawisz z zieloną słuchawką.
~ Boże wkońcu odebrałaś , martwiłem się o Ciebie - powiedział kiedy odebrał
- Serio ? - spytałam
~ Tak- odparł
- Co u Ciebie ? - spytałam z ciekawością
~ Po staremu lepiej powiedz co z Tobą ? - powiedział
- Ze mną okeey - zaśmiałam się do słuchawki
~ Ty się nie śmiej bo napędziłaś nam niezłego stracha tak poprostu wyjeżdżając - stwierdził
- Miałeś dostać za swoje i się udało , ciesz się , że w ogóle z Tobą rozmawiam - odparłam
~ Oj no przepraszam - powiedział
- Nie ma przepraszam , jak byś się poczuł na moim miejscu ? - spytałam
~ Chyba tak samo - stwierdził
- Nawet nie walczysz o mnie o swoje dziecko , mnie to zdołowało dlatego wyjechałam - powiedziałam
~ Mogę wiedzieć gdzie? - spytał
- Może kiedyś Ci powiem - uśmiechnęłam się do słuchawki
~ Jak chcesz - powiedział
- Tak właśnie chce - odparłam
~ Wiesz , że zostaniesz ciocią po raz 2? - spytał zmieniając temat
- Oczywiście - zaśmiałam się
~ Dobra będę kończył mam jeszcze parę spraw do załatwienia
- Nowa dziewczyna potrzebuje ? - spytałam ciekawa
~ To była tylko ściema , żebyś się wkurzyła i w końcu powiedziała o co chodzi - oświadczył
- Jesteś świnią i nie chce z Tobą gadać  mruknęłam i rozłączyłam się
Stylizacja #2
Pokiwałam głową z niedowierzaniem do słuchawki , on jest niemożliwy. Uśmiechnęłam się po nosem. Wstałam z łóżka , poszłam do łazienki tam wzięłam przyjemną kąpiel. Kiedy skończyłam poszłam się ubrać. Wyjęłam z szafy najpotrzebniejsze ciuchy i je założyłam. Weszłam do kuchni z lepszym nastroju niż wczoraj więc domownicy to zauważyli.
- Co ty taka zadowolona ? -spytała mnie Agata
- Normalna - odpowiedziałam jej
- Byłaś taka kiedy Marco był twój - zaśmiała się
Popatrzyłam na nią z niedowierzaniem. Co ona gada ? Uśmiechnęłam się pod nosem. Co prawda to prawda tylko on umiał i umie nadal wywołać mój uśmiech. I tylko wtedy czułam , że żyłam , a teraz może być tylko lepiej.
- Lecisz z nimi do Dubaju - oświadczył Kuba
- Że gdzie? - popatrzyłam na niego jak na idiotę
- Do Dubaju wszystkim przyda się odpoczynek - stwierdził
- Niech Wam będzie - mruknęłam
- To jedz , wpakuj rzeczy i jedziemy - uśmiechnął się
Zrobiłam co chciał i po paru godzinach siedziałam już w samolocie lecącym do Dubaju.  Założyłam słuchawki na uszy i puściłam wokalistę , którego kochałam równie mocno jak Marco - Justina B. Do moich uszu napłynęła najlepsza piosenka z płyty Believe - Be Alright. Ona miała moc pomagała mi w chwilach zwątpienia i rozpaczy. Podróż samolotem wcale nie była taka długa i wyczerpująca jak myślałam. Ostatnie lądowanie i byliśmy w gorącym Dubaju. Ciuchy które miałam na sobie chyba nie były na tą pogodę, ściągnęłam kurtkę i od razu zrobiło się chłodniej. Z uśmiechem na twarzy wsiadłam do wynajętego samochodu przez mojego przyjaciela. Kiedy dojechaliśmy do hotelu , w którym mieliśmy się zatrzymać okazało , że są tam wszyscy od mojego brata po Marco i Mario Gotze kończąc.
- Powinniście się leczyć - zaśmiałam się
- Bo? - spytał mój brat razem z Kubą
- Bo jesteście chorzy na głowę - stwierdziłam
- Ale za to skuteczni inaczej Wasza dwójka by się nie spotkała bo byście się unikali a tak będziecie mieć razem pokój- wyjaśnił Łukasz
- Że co KURWA!! - krzyknęłam
- Ciii- uciszał go Kuba - Miała nie wiedzieć -dodał
- Ale już wiem - pokręciłam głową
Kiedy zameldowaliśmy się w hotelu udaliśmy się do pokoju. Oboje z Marco czuliśmy się dziwnie w swoim towarzystwie ale mimo wszystko kochałam go nad życie o to właśnie z nim chciałam mieć ten pokój. Marco popatrzył na mnie i nie wiedział co zrobić.
- Przepraszam Cię Maja wybacz mi - przepraszał
- Marco ja - wahałam się choć serce mówiło bym mu wybaczyła
- Przepraszam Cię najdroższa ma nikogo tak nie kochałem jak Ciebie , a teraz kiedy oboje zostaniemy rodzicami - uklęknął przede mną podwinął moją bluzkę i pocałował mój brzuch
Nie powiem speszyło mnie to , odzwyczaiłam się od jego dotyku.
- Marco wstań proszę Cię - ciągnęłam go góry
- Nie póki mi nie wybaczysz - zaczął swoją gadkę
- Marco wybaczam Ci - powiedziałam - A teraz wstań - poprosiłem
- Byłem głupcem , że pozwoliłem Ci wtedy odejść - powiedział
- I nadal nim jesteś ale kocham Cię takiego - uśmiechnęłam się do niego
- To znaczy , że zaczniemy od początku? - spytał
- Jeśli chcesz - odparłam
- Niczego tak nie pragnę - pocałował mój policzek
- Więc wrócę , ja chciałam do Ciebie wrócić zaraz po naszym rozstaniu - powiedziałam
- Oj kochana - przytulił mnie
- Pogodziliście się ?? - spytał Łukasz , który wszedł z resztą ekipy bez pukania
- Ta nie widać ? - spytałam go
- Widać i to bardzo . Oboje znów macie miny jak wtedy gdy chodziliście na randki - powiedziała Ewa
- Kiedy ślub ? - spytał Mario
- Gotze Ciebie już przegrzało od tego słońca ? - spytałam
- Nie a czemu pytasz? - spytał
- Bo pierdzielisz takie głupoty - zaśmiałam się z jego miny
-To nie są głupoty ja po prostu muszę wiedzieć na co mam się przygotować -odparł
-Głupi jesteś - zaśmiałam się - A teraz wynocha bo kobieta w ciąży musi odpoczywać -wskazałam na drzwi
Kiedy wyszli zostałam sama z Marco podeszłam do niego i go przytuliłam. Wkońcu poczułam mój ulubiony zapach. Bardzo za nim Tęskniłam.  Kiedy wkońcu się od niego odkleilam poszłam do łazienki trochę się ogarnąć. Przebrać się w jakieś lżejsze cichy.  Wychodząc zobaczyłam Marco leżącego na łóżku miał zamknięte oczy. Słodko wtedy wyglądał.  Położyłam się obok niego , wtulilam się w jego klatkę. Pocałował mnie w czoło i zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz