niedziela, 24 stycznia 2016

Rozdział13: Dlaczego tak myślisz?...

Wszyscy wróciliśmy do zimnego i śnieżnego Dortmundu , chłopaki jutro mieli zagrać pierwszy mecz w rundzie wiosennej z M'Gladbach. Wakacje w Dubaju były naprawdę udane , odpoczęłam to było najważniejsze bo przecież byłam w ciąży. Miałam urodzić synka, gdy Marco się o tym dowiedział oszalał ze szczęścia. Będzie miał pierworodnego i takie tam. Też się cieszyłam ,że to będzie chłopczyk , w głębi serca tak czułam. Zaczęłam się zaokrąglać , co było bardzo interesującym procesem. Zawsze rano stawałam przed lustrem i oglądałam z zaciekawieniem i z rozczuleniem swój brzuch, Mój związek z Marco z każdym dniem był lepszy , Nie żałuję , że mu wybaczyłam, teraz dopiero czułam się szczęśliwa. Obudziłam się rano , a promienie słoneczne świeciły mi na twarz. Wysunęłam jedną nogę z pod kołdry , poczułam delikatne zimno . Nie chciało mi się wstawać ale musiałam pojechać do domu Łukasza , bo teraz byłam u Marco. Otwarłam oczy , a jego już nie było obok mnie. Wstałam i zeszłam na dół  , mój ukochany siedział w kuchni jedząc śniadanie.
- Cześć kochanie - pocałowałam go w policzek
- Cześć słońce - posadził mnie na swoich kolanach
- Kiedy jedziecie do Gladbach ? - spytałam go
- Za chwilę - oznajmił
- Oj - mruknęłam - Idę się ogarnąć bo przecież jadę z Wami - powiedziałam
- Załatwiłem Ci zastępstwo - oznajmił - Karl za Ciebie pojedzie - dodał
- Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć? - spytałam go
- Nie chce , żebyś się przemęczała - powiedział
- Ta praca nie jest męcząca - wstałam z jego kolan
Wkurzyłam się na niego , poszłam na górę by przebrać się i pojechać do swojego domu. Ubrałam się i zeszłam na dół tam , założyłam buty , kurtkę , strzeliłam ze złości drzwiami i pojechałam do domu. Kiedy przyjechałam do swojego domu , weszłam tam ze złością trzasnęłam drzwiami.
- Co się stało ? - spytał Łukasz , który jeszcze był w domu
- Wkurzyłam się na Reusa - oznajmiłam
- Co znowu zrobił ? - spytała Ewa miała już taki ogromny brzuszek
- Załatwił mi zastępstwo na mecz z Gladbach oczywiście nic mi nie mówiąc , jak on tak wogóle może , wiem , że się martwi i troszczy ale mnie to wkurza , nie jestem już dzieckiem , którym trzeba się opiekować - powiedziałam
- Nie denerwuj się , chcesz to z nim pogadam ? - spytał Łukasz
- To i tak nic nie zmieni - odparłam
- Nie mów, że z nim zerwałaś ? - zdenerwował się
- Oczywiście , ze nie to nie jest powód ale strasznie mnie wkurzył - wyjaśniłam
- Wiem nie lubisz jak się Tobą dyryguje - zaśmiał się - Dobra ja spadam bo spóźnię się na pociąg i nie pojadę - pożegnał się i wyszedł z domu
Ja poszłam na górę bo chciałam się odświeżyć , a przede wszystkim odpocząć bo nie mogłam się denerwować. Wzięłam czystą bieliznę , ciuchy i poszłam do łazienki. Tam wzięłam odprężającą kąpiel , musiałam się trochę wyluzować kiedy wyszłam wytarłam się ręcznikiem ubrałam bieliznę , ubranie i zeszłam na dół zjeść jakieś późne śniadanie.  W kuchni nie zastałam Ewy ani Sarci , pewnie pojechała do Tuby. No nic zrobiłam sobie coś do jedzenia i zasiadłam przed telewizorem. Zaczął się film "Inna kobieta. To był naprawdę świetny film , nawet nie wiem kiedy a Ewa pojawiła się w domu.
- Hej - przybiegła do mnie Sara
- Hej , gdzie byłaś z mamą? - spytałam ją
- U cioci Tugby o Omera , wiesz , że wujek Nuri pojechał z tatą i wujkiem Marco do Gladbach - oznajmiła
- Wiem , przecież miałam jechać z nimi - uśmiechnęłam się
- A dlaczego nie pojechałaś ? - spytała
- Bo wujek Marco jest zbyt opiekuńczy - wyjaśniłam
- Co to znaczy opiekuńczy ? - dociekała
- Opiekuńczy to znaczy , jak dbasz bardziej o kogoś niż o siebie - wyjaśniłam
- Tak jak tato o mamę albo wujek Marco o Ciebie ? - spytałam
- Dokładnie tak - uśmiechnęłam się
Mała była inteligentna , nie wiem czy po Łukaszu czy po Ewie. Uśmiechałam się po nosem. Wiedziałam , że to dziecko kiedy dorośnie będzie miało powodzenie. Łukasz będzie latał z wiatrówką za każdym kto się koło niej pojawi . Zaczęłam się śmiać.
- Co ci tak wesoło? - spytała Ewa
- Wyobraziłam sobie Łukasza biegającego z wiatrówką za każdym kandydatem Sary - wyjaśniłam
- Boże ale ty masz wyobraźnie - zaśmiała się moja bratowa
- Co ja poradzę - uśmiechnęłam się szeroko
Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi , okazało się , że to WAG'S Dortmundu. Nasze kochane dziewczyny przyjechały oglądnąć w doborowym towarzystwie mecz naszych chłopców. Każda miała ubraną koszulkę z nazwiskiem ukochanego. Nawet ja przestałam się boczyć i ubrałam żółto- czarny trykot z napisem "Reus". Kiedy mecz się zaczął roznosiły nas emocje. Kiedy Marco strzelił pierwszego gola dla BVB byłam naprawdę dumna. Pokazał serduszko wiedziałam , że tą bramką chciał mnie przeprosić , w taki a nie inny sposób ale jednak przeprosił. Wyjęłam telefon i wyskrobałam do niego sms'a.
M: Chciałam Cię przeprosić , rano przegięłam , a bramka piękna i przeprosiny przyjęte. Kocham Cię mocno <3 <3 :***
Wiedziałam ,że odpiszę dopiero po meczu ale chciałam żeby wiedział jak bardzo go kocham i ile dla mnie znaczy .
- Co tam pisałaś? - spytała mnie Cathy w przerwie meczu
- Sms'a do Marco nic ważnego - wyjaśniałam nie chciałam by dociekała
- Okeey rozumiem - uśmiechnęła się
Wzięłam szklankę z sokiem , upiłam łyk i ją odstawiłam. Później zaczęłam się druga połowa meczu , Chłopaki grali jak zaczarowani , wiedziałam , że chcą dogonić Bayern ale będzie im bardzo trudno. Kolejne bramki strzelili Ilkay Gundogan i Miki. Cieszyłam się bo mecz ułożył się po naszej myśli. Mecz zakończył się wynikiem 3-1. Czekałam na wiadomość do Reusa , myślałam , że odpisze mi zaraz po tym jak wejdzie do szatni a tu nic. Kurcze martwiłam się. Poszłam do łazienki żeby wziąć odprężającą kąpiel , kiedy skończyłam zobaczyłam która godzina , było grubo po północy. Łukasz powinien już być. Wyszłam z łazienki ubrana w piżamę. Otwieram drzwi a na moim łóżku leżał uśmiechnięty Reus.
- Jesteś świnią wiesz? - powiedziałam
- Dlaczego tak myślisz? - spytał zdziwiony
- Nie odpisałeś mi , martwiłam się - mruknęłam
- Chciałem Ci zrobić niespodziankę , nie gniewaj się na mnie - poprosił podchodząc do mnie
- No nie wiem czy Ci wybaczę - powiedziałam
Pocałował mnie w usta.
- A teraz? - zapytał
- Dalej nie wiem - odparłam
Pocałował mnie namiętniej.
- A teraz? - spytał
- Teraz to Ci wybaczam - uśmiechnęłam się do Niemca
- Też Cię bardzo mocno kocham - pocałował mnie w czoło
- Zostaniesz? - spytałam
- Myślałem , że nigdy tego nie zaproponujesz - zaśmiał się
- To zostaniesz czy nie ? - spytałam
- Pewnie - powiedział i wszedł pod moją kołdrę
- Jezu - wywróciłam oczami
- I tak wiem , że mnie kochasz - wysłał mi buziaka
Z uśmiechem na twarzy , weszłam pod kołdrę , przytuliłam się do chłopaka i po chwili zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz