Nasz mały synek Olivier rozwijał się prawidłowo . Byliśmy już w domu od dawna ,Marco bardzo mi pomaga .Na tyle ile pozwala mu czas oczywiście. Przygotowania do ślubu szły pełną parą. Data była wyznaczona na 24 lipca. Tydzień przed Euro i parę tygodni przed rozpoczęciem okresu przygotowawczego Borussii. Pojedziemy na krótkie nawet rzekłabym bardzo krótkie wakacje na Florydę. Chciałam pojechać gdzieś gdzie będzie ciepło i tak właśnie będzie.
Dziś obudziłam się w dość dobrym humorze , koło mnie leżał Marco , spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu widniała na nim 8 rano . To oznaczało ,że muszę budzić go do pracy .
- Marco kotek wstawaj - szturchałam go w bok
Ten natychmiast podskoczył popatrzył na mnie zabójczym wzrokiem. Nagle wstał podszedł do mnie i zaczął mnie łaskotać . zaczęłam krzyczeć.
- Marco puść mnie proszę Cię - krzyczałam a w oczach miałam łzy
- Nie bo mnie szturchałaś jak słodko spałem - powiedział
- Chciałam Cię obudzić bo jest już po 8 a ty na 10 masz trening . A za nim się zbierzesz to Ci trochę zejdzie - odparłam gdy przestał
- Serio ? - zapytał
- Oczywiście - powiedziałam - Ja zawsze miałam dobre intencję - wstałam z łóżka
- Wiem - mruknął - I dlatego bardzo Cię kocham - pocałował mnie w policzek- Ja Ciebie też - powiedziałam - Pójdę zobaczyć co u Oliviera - powiedziałam i wyszłam z pomieszczenia
Poszłam do pokoju obok , który należał do naszego syna. Okazało się , że mały jeszcze śpi więc miałam jeszcze trochę czasu dla siebie. Wyszłam z pokoju i udałam się do sypalni , Marco nie było w pokoju. Wzięłam rzeczy i poszłam się wykąpać , zajęło mi to mało czasu , ponieważ nauczyłam się robić to szybko ze względu na Oliego. Ubrałam się , pomalowałam i byłam gotowa na dzień pełen wrażeń. Zeszłam na dół , gdzie Marco stał z Olivierem na rękach. Tak słodko było mu z dzieckiem na ręku. Na dodatek to był jego ukochany pierworodny synek , którego kochał nad życie . Czasem wydawało mi się , że bardziej kochał naszego syna niż mnie , no ale w końcu każdy facet marzy o synku.Dzisiaj pierwszy raz miałam wrócić do pracy i zostawić małego pod opieką opiekunki. Bałam się strasznie o mojego ukochanego syna.Podeszłam do Marco obejmując go w pasie, pocałowałam w kark , kochałam tego mężczyznę najbardziej na świecie , przecież to on był ojcem naszego wspólnego dziecka.
- Marco chcesz śniadanie ? - zapytałam go
- Chętnie - mruknął nie chcąc obudzić Olivera
- Zaraz zrobię - uśmiechnęłam się do niego
Poszłam do kuchni by zrobić nam śniadanie , kiedy skończyłam Marco siedział przy stole obserwując każdy mój ruch.
- O czym myślisz ? spytałam
- Zastanawiam się jak spotykałbym się z Olivierem gdybyś mi wtedy nie wybaczyła - odparł
- Pewnie widywałbyś się z nim raz w tygodniu bo na tyle pozwala Ci Twój kalendarz i nie mówię tego złośliwie - powiedziałam
- Wiem kotek ale ja teraz nie potrafię zostawić małego na 5 minut a co dopiero jak miałbym widywać go raz w tygodniu - zajął się jedzeniem
- Marco znasz mnie i pewnie gdybyś tylko chciał mógłbyś wpadać kiedy tylko byś chciał - mruknęłam
- Wiem ale nie byłbym przy nim codziennie - mruknął
- Ale jesteś , nie myśl już o tym - poprosiłam - Jestem tu i nigdzie się nie wybieram bo bardzo Cię kocham - powiedziałam patrząc w jego tęczówki
- Też Cię bardzo kocham i chce żebyś była już tylko moja - powiedział - Na zawsze - zaznaczy
- Już jestem , a za niedługo będę Panią Reus - usiadłam na jego kolanach
Objął mnie w pasie rękoma , a wtedy zaczął płakać mały Oliver. Ten to miał wyczucie czasu. Poszłam do niego okazało się ,że był głodny więc go nakarmiłam , przewinęłam . Później przyjechała opiekunka mogliśmy oboje pojechać spokojnie na Indunie. Będę do niej dzwonić co godzinę by sprawdzić czy małemu nic nie jest , czy u niego w porządku. Kiedy zajechaliśmy na Indunę poczułam ukucie w sercu tylko nie wiem czy z powodu malca czy z tego , że wracam do domu. Wysiadłam z auta , Marco złapał mnie za rękę i razem ruszyliśmy do środka.On udał się do szatni a ja poszłam do gabinetu. Tam zastałam rozgardiasz i nie wiedziałam w co ręcę włożyć. Po godzinie mogłam zacząć swoją pracę czyli redagowanie wywiadu naszej praktykantki.
- Dzień dobry Pani Piszczek - powiedziała
- Dzień dobry Panno Roberts - mruknęłam z nad komputera
- Nie przedstawiłam się jestem Mia Roberts - przedstawiła się
- Maja Piszczek - podałam jej dłoń - Mów mi po imieniu - poprosiłam
- Dobrze Proszę.. Maja - poprawiła się
- Siadaj , musimy porozmawiać - oznajmiłam pokazując na krzesło by usiadła
- Coś się stało ? - spytała
- Czytałam Twój wywiad z Matsem Hummelsem był jakby to powiedzieć , jest mało dopracowany ale da się to zmienić tylko musisz słuchać moich rad i uwag - powiedziałam
- Staram się - mruknęłam
- Wiem i dlatego proszę Cię abyś mnie słuchała , mam Cię pod opieką i za każdy błąd odpowiadam tylko ja - odparłam
- Dobrze - zgodziła się i to bardzo niechętnie
- Zajmij się teraz tymi papierami bo ja muszę to teraz napisać , a potem pomożesz mi przy wywiadzie , zobaczysz jak to wygląda - mruknęłam i zajęłam się dalszą częścią przeróbki - odparłam
Zaczęłam czytać i pisać , układać nowe zdania. Zastanawiałam się kto tej dziewczynie dał dyplom ukończenia szkoły. Później poszła ze mną na wywiad i zobaczyła jak to naprawdę wygląda . Było już późno więc musiałam zabrać pracę do domu. Marco już nie było bo umówiliśmy się ,że jak szybciej skończy pojedzie szybko do małego Oliviera. Zamówiłam taksówkę i pojechałam prosto do domu. Weszłam w drzwi i zobaczyłam moich dwóch mężczyzn śpiących na kanapie. Zdjęłam cicho szpilki , podeszłam do obu panów i zrobiłam im zdjęcie. Wyglądali tak słodko , Marco spał od brzegu by małemu nic się nie stało. Wrzuciłam zdjęcie na portale społecznościowe z podpisem " Moi dwaj przystojniacy:* Kocham najmocniej na świecie :* . Od razu pojawiło się milion lajków , weszłam do kuchni by zrobić coś do jedzenie . Chociaż w ten sposób chciałam mu się odwdzięczyć. Nie chciałam go budzić ale kolacja sygła,
- Marco kochanie obudź się - szturchałam nim
- Tak mamo - otworzył oczy - Moje kochanie - uśmiechnął się do mnie szeroko
- Hej przepraszam Cie ale trochę mi się przedłużyło - powiedziałam - Miałam mały problem z praktykantką ale problem jest już zażegnany- wyjaśniłam
- To dobrze - pocałował mnie w usta - Co tak pięknie pachnie ? - spytał
- Kolacja - uśmiechnęłam się
- To dobrze głodny jestem - wstał delikatnie z kanapy
- Idź jeść , a ja go wezmę - powiedziałam i wzięłam mojego syna na ręce
Nakarmiłam go , pobawiłam się z nim , zasnął w moich ramionach. Zaniosłam go na górę do jego łóżeczka , sama poszłam zjeść kolację , by później pójść się ogarnąć . Kiedy skończyłam mój narzeczony leżał w łóżku przeglądając portale społecznościowe. Uśmiechał się pod nosem , czyli widział zdjęcie. Położyłam się obok niego , ten zagarnął mnie do siebie.
- Też Cię bardzo bardzo mocno kocham - szepnął mi do ucha
- Tak słodko wyglądaliście , że nie mogłam się oprzeć - rozmarzyłam się
- Wiem nie gniewam się - pocałował mnie w czoło - Nie mógłbym - zrobił to jeszcze raz
Póżniej zasnęłam w jego ramionach , nawet nie wiem kiedy .
___________________________________________________________________________________
Przepraszam kochane , że tak długo mnie nie było ale same wiecie.
Szkoła , dom , nauka , mecz i tak przez cały tydzień. Teraz będzie dłużysz weekend to sobie odpocznę. Następnie jadę na tydzień do Niemiec do Gernheim. Na dni europejskie. Jeśli ktoś był niech piszę swoją recenzje na ten temat. W końcu jadę do Niemiec może nie do Dortmundu ale zobaczę jak to wygląda , zwiedzę też Francję .
Życzę udanego weekendu i oczywiście trzymajcie kciuki za naszych chłopców w meczu w wilkami w Wolfsburga.
Powodzenia dla wszystkich tegorocznych maturzystów.
Połamania długopisów.
Dobranoc !!!!
Każda życiowa porażka mnie wzmocniła , każda łza mnie wzmocniła mnie czegoś nauczyła.Mogę być wredna i złośliwa ale wiem co dla mnie najlepsze i będę o to walczyć. Bo wiem , że najważniejsze bym była szczęśliwa.
piątek, 29 kwietnia 2016
sobota, 9 kwietnia 2016
Rozdział15: Czepiasz się...
Dziś miałam termin porodu , oboje z Marco martwiliśmy się jak to będzie , ja wręcz bałam się jak to będzie . Był przy mnie , opiekował się mną , miałam oparcie Ewy i Łukasza , a także wielu innych WAG"S ze szczególnym uwzględnieniem Lisy, która też była w ciąży. Wyglądałam jak słonica a mimo to Marco mówił , że wyglądam świetnie. Głupi wariat.
Obudziłam się rano , nic mi nie było , czułam się dobrze , jak zwykle z resztą. Mój narzeczony leżał obok mnie i słodko spał. Nie chcąc go budzić poszłam po ciuchu do łazienki. Tam wzięłam szybki prysznic , ubrałam się i weszłam z powrotem do naszej sypialni. Wzięłam ciuchy i ubrałam się. Byłam w ciąży więc z uwagi na to nie musiałam chodzić do pracy , chciałam ale Marco się uparł bym dla swojego i dziecka zdrowia siedziała w domu. Nudziłam się okropnie ale co można zrobić. Poszłam obudzić śpiącego jeszcze Marco.
- Kochanie wstawaj , musisz iść na trening - powiedziałam
- Nie chce mi się iść - oznajmił
- Panie Reus , z racji , że nie mogę się denerwować proszę Pana o jak najszybsze wstanie z łóżka - zaznaczyłam
Popatrzył na mnie ze zdziwieniem , chciał coś powiedzieć ale nie skomentował tego i grzecznie wstał. Ja tymczasem poszłam robić mu śniadanie. Jemu zrobiłam kawę a sobie nalałam soku . przecież jakby zobaczył to by się ze mną kłócił a tego nie chciałam. Rozległ się dzwonek do drzwi poszłam otworzyć. W nich stała uśmiechnięta Cathy. Przyjechała się mną opiekować.
- Cześć kochana jak maluszek ? - spytała wchodząc do salonu
- Jakoś mu nie śpieszno na świat - zaśmiałam się
- To chyba źle co ? - spytała
- Ja urodziłem się po terminie i wszystko ze mną w porządku - powiedział Marco , który właśnie zszedł na dół
- Tego to ja nie jestem tego pewna - zaśmiała się Cathy
- Weź się odczep Hummels - uśmiechnął się do brunetki
- Wypraszam sobie jestem Fischer - Hummels - wyjaśniła
- Czepiasz się - odparł
- Jedź bo zaraz się spóźnisz na trening - poprosiłam
- Już - usiadł i zaczął jeść
Kiedy skończył podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło , później pogłaskał po brzuchu.
- Pamiętaj jakby coś się działo od razu masz do mnie dzwonić - powiedział
- Wiem , pamiętam ale chyba jak zacznę rodzić powinnam jechać od razu do szpitala a nie czekać na Ciebie - zauważyłam
- Tak ale chce wiedzieć i szybko wtedy przyjadę - zaznaczył
- Ok - uśmiechnęłam się
Kiedy pojechał mogłam zacząć plotkować z Cathy , wypytałam ją jak było na Fashion Week w Stanach i takie tam Nagle poczułam , że coś się dzieje , ostry ból w okolicy brzucha na dodatek odeszły mi wody.
- Cathy bierz samochód i jedziemy do szpitala bo ja chyba rodzę - powiedziałam
Pomogła mi się wyzbierać jak najszybciej się dało , z auta zadzwoniłam do Marco by jak najszybciej przyjechał bo mały wyrywa się na świat. Kiedy byłyśmy już w szpitalu od razu zabrali mnie na porodówkę a Cathy czekała przed salą , czekała także na Marco i Łukasza.
Po porodzie pozwolono mi zobaczyć naszego malca , jeszcze z Marco się wahaliśmy. Kiedy przyniósł mi naszego syna, od razu wzięłam go na ręce. Był śliczny bardziej podobny do mnie niż do Marco ale to szczegół.
- Marco wiesz co ? - spytałam go
- Co tam moja najukochańsza ? - spytał mnie
- Podoba mi się ten Oliver - powiedziałam
- Serio ? - spytał
- Tak mały będzie Oliver Leon - przedstawiłam naszego syna
- Uwielbiam Cię - pocałował mnie w czoło
- Następne dziecko dostanie moje imię ok ? - spytałam
- Ok - uśmiechnął sie
Później zostałam juz sama , mogłam wkońcu trochę odpocząć po porodzie. Myślałam nad tym jak teraz będzie wyglądało moje życie. Będę matka , narzeczoną , prezenterka naszej telewizji. Będę musiała jakoś to wszystko połączyć ale nie wiem jeszcze jak . Coś razem z Marco wymyślimy. Mam nadzieję.
Obudziłam się rano , nic mi nie było , czułam się dobrze , jak zwykle z resztą. Mój narzeczony leżał obok mnie i słodko spał. Nie chcąc go budzić poszłam po ciuchu do łazienki. Tam wzięłam szybki prysznic , ubrałam się i weszłam z powrotem do naszej sypialni. Wzięłam ciuchy i ubrałam się. Byłam w ciąży więc z uwagi na to nie musiałam chodzić do pracy , chciałam ale Marco się uparł bym dla swojego i dziecka zdrowia siedziała w domu. Nudziłam się okropnie ale co można zrobić. Poszłam obudzić śpiącego jeszcze Marco.
- Kochanie wstawaj , musisz iść na trening - powiedziałam
- Nie chce mi się iść - oznajmił
- Panie Reus , z racji , że nie mogę się denerwować proszę Pana o jak najszybsze wstanie z łóżka - zaznaczyłam
Popatrzył na mnie ze zdziwieniem , chciał coś powiedzieć ale nie skomentował tego i grzecznie wstał. Ja tymczasem poszłam robić mu śniadanie. Jemu zrobiłam kawę a sobie nalałam soku . przecież jakby zobaczył to by się ze mną kłócił a tego nie chciałam. Rozległ się dzwonek do drzwi poszłam otworzyć. W nich stała uśmiechnięta Cathy. Przyjechała się mną opiekować.
- Cześć kochana jak maluszek ? - spytała wchodząc do salonu
- Jakoś mu nie śpieszno na świat - zaśmiałam się
- To chyba źle co ? - spytała
- Ja urodziłem się po terminie i wszystko ze mną w porządku - powiedział Marco , który właśnie zszedł na dół
- Tego to ja nie jestem tego pewna - zaśmiała się Cathy
- Weź się odczep Hummels - uśmiechnął się do brunetki
- Wypraszam sobie jestem Fischer - Hummels - wyjaśniła
- Czepiasz się - odparł
- Jedź bo zaraz się spóźnisz na trening - poprosiłam
- Już - usiadł i zaczął jeść
Kiedy skończył podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło , później pogłaskał po brzuchu.
- Pamiętaj jakby coś się działo od razu masz do mnie dzwonić - powiedział
- Wiem , pamiętam ale chyba jak zacznę rodzić powinnam jechać od razu do szpitala a nie czekać na Ciebie - zauważyłam
- Tak ale chce wiedzieć i szybko wtedy przyjadę - zaznaczył
- Ok - uśmiechnęłam się
Kiedy pojechał mogłam zacząć plotkować z Cathy , wypytałam ją jak było na Fashion Week w Stanach i takie tam Nagle poczułam , że coś się dzieje , ostry ból w okolicy brzucha na dodatek odeszły mi wody.
- Cathy bierz samochód i jedziemy do szpitala bo ja chyba rodzę - powiedziałam
Pomogła mi się wyzbierać jak najszybciej się dało , z auta zadzwoniłam do Marco by jak najszybciej przyjechał bo mały wyrywa się na świat. Kiedy byłyśmy już w szpitalu od razu zabrali mnie na porodówkę a Cathy czekała przed salą , czekała także na Marco i Łukasza.
Po porodzie pozwolono mi zobaczyć naszego malca , jeszcze z Marco się wahaliśmy. Kiedy przyniósł mi naszego syna, od razu wzięłam go na ręce. Był śliczny bardziej podobny do mnie niż do Marco ale to szczegół.
- Marco wiesz co ? - spytałam go
- Co tam moja najukochańsza ? - spytał mnie
- Podoba mi się ten Oliver - powiedziałam
- Serio ? - spytał
- Tak mały będzie Oliver Leon - przedstawiłam naszego syna
- Uwielbiam Cię - pocałował mnie w czoło
- Następne dziecko dostanie moje imię ok ? - spytałam
- Ok - uśmiechnął sie
Później zostałam juz sama , mogłam wkońcu trochę odpocząć po porodzie. Myślałam nad tym jak teraz będzie wyglądało moje życie. Będę matka , narzeczoną , prezenterka naszej telewizji. Będę musiała jakoś to wszystko połączyć ale nie wiem jeszcze jak . Coś razem z Marco wymyślimy. Mam nadzieję.
piątek, 5 lutego 2016
Rozdział14:Tak zostanę panią Reus....
Dni mijały a u nas było bez zmian , praca , dom , Łukasz , Marco i tak w kółko. Mój brzuszek robił się coraz bardziej pełniejszy i większy. Zastanawiałam się z Marco nad imieniem dla naszego synka. Mnie podobał się Justin i Leon , a Marco chciał Max albo Oliver. Była mała rozbieżność ale jakoś będziemy musieli się porozumieć. W końcu jakieś wybierzemy. Dziś Marco zaprosił mnie wieczorem na kolacje . Cieszyłam się bo w końcu spędzimy parę wspólnych chwil razem , bez natłoku pracy , moich reportaży, jego treningów , będziemy tak po prostu razem. W pracy dzień minął mi szybko , napisałam parę fajnych reportaży i mogłam pojechać do domu ale czekałam na Marco bo mieliśmy wrócić razem. Usiadłam na trybunie stadionu i oglądałam trening chłopaków jak Marco mnie zobaczył od razu do mnie podbiegł.
- Hej kochanie , co ty tutaj robisz? - spytał
- Czekam na Ciebie , razem wrócimy - oznajmiłam
- Dobrze ale chociaż się ubierz - powiedział
- Przecież jestem - uśmiechnęłam się
- Jak chcesz - machnął ręką
- Kocham Cię - krzyknęłam za nim
Miałam na sobie to (bez butów) i to a on nadal przesadzał. Wiem , że się martwił ale ja wiedziałam kiedy jest mi zimno czy źle. Chciał jak najlepiej ale denerwował mnie tym ale i tak go kochałam. Był taki słodki kiedy się tak martwił. Kiedy skończył się trening poszłam pod szatnie by na niego poczekać. Wyszedł , złapał mnie za rękę i razem ruszyliśmy w stronę jego auta.
- Też Cię kocham - powiedział do mnie otwierając mi drzwi do auta
- Ja bardziej - odparłam kiedy wsiadł za kierownice
- Niech Ci będzie - uśmiechnął się i włączył silnik
Kiedy podjechaliśmy pod nasz wspólny dom. Przeprowadziłam się niedawno do Marco bo oboje uznaliśmy ,że tak będzie łatwiej i było. Ja i tak w większości czasu spędzałam u Niego także tak było lepiej i wygodniej. Ekipa remontowa robiła moją garderobę i pokój naszego dziecka. Przed porodem powinien być gotowy. Weszłam do salonu , rozebrałam się i usiadłam na sofie w salonie.
- Przynieść Ci coś do picia? - spytał Marco
- Może soku bym się napiła - odparłam - Dzięki - dodałam
Po chwili mój Marco przyniósł mi sok i usiadł obok mnie , obejmując mnie ramieniem. Dotknął mojego brzucha a na jego ustach zawitał najpiękniejszy uśmiech na świecie.
- Mały będzie piłkarzem po tatusiu - odparł
- W to nie wątpię - zaśmiałam się
- Przecież nie będzie dziennikarzem - oznajmił
- A co jeśli za parę lat powie Ci , że nie chce grać to co zrobisz?-spytałam
- Nie wiem , na pewno nie będę zły - uśmiechnął się
- Ja też tak myślę - pogroziłam mu palcem
- A tam i tak byś była szczęśliwa nawet jeśli by grał - oznajmił
- Pewnie - pocałowałam go w policzek - Idę się przebrać - dodałam
- Ok za ile będziesz gotowa? - spytał
- Za godzinę może trochę dłużej - mruknęłam
- Ok - puścił mi oczko
Weszłam na górę , gdzie wzięłam prysznic , wysuszyłam włosy , ułożyłam jej , pomalowałam się , ubrałam się , Chyba dopiero trzecia sukienka na mnie pasowała. Może i dożo nie przytyłam ale brzuch miałam już spory. Zeszłam na dół , Marco już na mnie czekał.
- Ślicznie wyglądasz - uśmiechnął się
- Dziękuje ty też - zaśmiała się
- Ty lepiej - mruknął
- Wyglądam jak wieloryb - oznajmiałam
- Nie , wyglądasz najpiękniej na świecie - mruknął i mnie przytulił
- Niech Ci będzie - mruknęłam
- Jedziemy ? - spytał
- Jasne - odparłam
Ubrałam płaszcz i razem wyszliśmy na dwór , do auta a później pojechaliśmy do eleganckiej restauracji w Dortmundzie. Usiedliśmy przy jednym ze stolików, zamówiliśmy jedzenie. Kiedy kelner je przyniósł wyglądało smakowicie i też tak smakowało. Kiedy skończyliśmy poszliśmy na spacer po Dortmundzie. Było nawet dość ciepło jak na luty , nie padało a niebo mimo , że było ciemno było bezchmurne. Spacerowaliśmy koło rzeki , było naprawde miło. Marco w końcu się zatrzymał i złapał mnie za ręce , w pobliżu nikogo nie było.
- Majka muszę Cię o coś spytać. Kochamy się , jesteś jedyną dziewczyną dla której tak oszalałem , jesteś matką mojego syna, bez Ciebie moje życie było szare i nieuporządkowana ale kiedy weszłaś w moje życie zdałem sobie sprawę , że tylko z Tobą chce spędzić resztę życia stąd moje pytanie : wyjdziesz za mnie ? - spytał
Na początku nie wiedziałam co powiedzieć , byłam w szoku ale wiedziałam jedno chce być z tym idiotą do końca życia.
- Tak zostanę Panią Reus - zgodziłam się
Kiedy Marco założył mi pierścionek na palec , poczułam jaki jest ciężki , był piękny , zawsze chciałam taki mieć. Kiedyś napomknęłam Łukaszowi jaki on powinien być ale nie wiedziałam , że właśnie taki będzie.Pocałowałam go w usta wiedziałam , że to on jest tym odpowiednim.
- Marcoś skąd wiedziałeś , że on właśnie taki ma być ? - spytałam go po dłuższym milczeniu
- Coś mi podpowiadało , że on musi taki być - odparł
- Łukasz? - spytałam
- Trochę mi podpowiedział - uśmiechnął się
- Wiedziałam ale się nie gniewam - przytuliłam go mocno
W ty momencie zadzwonił mój telefon. Wyjęłam go z torebki , zobaczyłam , że dzwonił Łukasz , odebrałam bez wahania.
- No co tam ? - spytałam
~ Przepraszam , że przeszkadzam ale chciałem Wam powiedzieć , że Ewa rodzi - oznajmił
- Który szpital ? - spytałam
~ Ten niedaleko Induny - odparł
- Ok zaraz będziemy - powiedziałam i rozłączyłam się - Jedziemy do szpitala , Ewa rodzi - powiedziałam bo widziałam minę Marco
Kiedy tam pojechaliśmy okazało się , że Łukasz siedzi cały zdenerwowany a obok niego siedziała mała Sara.
- Zabrałeś Sarę do szpitala ? - spytałam
- Nie miałem jej z kim zostawić , zaraz ma przyjechać Nuri i weźmie małą do siebie - oznajmił
- Przecież my możemy ją wziąć - zaproponowałam
- Wolałbym , żebyście ze mną zostali - poprosił
- Spokojnie Łukasz będzie dobrze - kucnęłam przed nim i złapałam go za ręce
- Boje się jakby to był nasz pierwszy poród - mruknął
- Będzie dobrze Ewa jest silna - uśmiechnęłam się
- Nie zdążyłem Wam pogratulować - zaczął
- Dzięki ale to nic wielkiego - powiedziałam
- Nic wielkiego , on jest naprawde duży - zauważył
- Podoba mi się bardzo - uśmiechnęłam się
- Wiem - pogłaskał mnie po głowie
- Ja to chyba tu umrę jak Majka będzie rodzić - odezwał się Marco
- Będę wtedy z Tobą stary - powiedział Łukasz
- Dzięki stary na Ciebie można liczyć - podziękował - Cześć Nuri - przywitał się z Sahinem
- Dzięki , że tak szybko przyjechałeś - powiedział mój brat
- Spoko Tugba nie ma nic przeciwko , a mały Omer cieszy się bo będzie miał się z kim pobawić - odparł
- Bez Ciebie to bym przepadł - zaśmiał się - Sarcia pójdziesz teraz z wujkiem Nurim ok ? - spytał swoją córkę Łukasz
- Spoko tato - przytuliła go
- Gratuluje nie da się nie zobaczyć - powiedział do nas Sahin
- Dzięki - uśmiechnęłam się
Nuri zabrał Sarę do siebie a ja Łukasz i Marco czekaliśmy pod porodówką na wieści o moim kolejnym chrześniakiem. Kiedy lekarz wyszedł po paru godzinach okazało się , że to chłopczyk . Łukasz ze szczęścia aż cały fruwał wkońcu ma upragnionego syna. Chciałam to niej wejść zobaczyć małego ale mi nie pozwolili i powiedzieli , żebym przyszła rano. Zawiedziona i zmęczona wróciłam do domu. Kiedy tylko weszłam w drzwi poszłam się wykąpać. Kiedy stałam w łazience do moich drzwi zapukał Marco .
- Mogę - wychylił się za drzwi , stałam w samej bieliźnie
- A co chcesz? - spytałam
- Wykąpać się - odparł
- Właź i tak skończyłam - powiedziałam
- Myślałem , że wykąpiesz się ze mną ? - zaproponował
- Marco popatrz na mnie wyglądam jak wieloryb , wiem , że kochasz mnie taką jaką jestem ale ja się źle czuje jak na mnie patrzysz kiedy tak wyglądam - oznajmiłam
Podszedł do mnie i mnie przytulił .
- Kocham Cię dla mnie zawsze będziesz wyglądać pięknie a teraz na dodatek urodzisz mi syna czego chcieć więcej - pocałował mnie w czoło
- Kocham Cię wiesz - mruknęłam
- Też Cię kocham - pocałował mnie w usta
- Ubiorę się ok - powiedziałam
- Spoko - pocałował mnie w policzek
Stanęłam na wadze , pokazywało 5 kg więcej niż przed ciążą a to jeszcze nie koniec , kurcze po ciąży będę wyglądać jak słoń. Wykonuje ćwiczenia , które są przeznaczone dla ciężarnych i widać było efekty. Nie było źle. Może Marco miał rację , że ja przesadzam.
- Marco twoja propozycja jest nadal aktualna ? - spytałam
Wychylił się zza drzwi od kabiny prysznicowej i zachęcił mnie ręką. Rozebrałam się i weszłam do niego.
- Wyglądasz obłędnie - pocałował mnie
- Marco przestań bo się czerwienie - powiedziałam
- Daj spokój teraz już zawsze tak będzie - całował mnie po szyi
Namydliliśmy się , spłukaliśmy i wyszliśmy z prysznica. Wytarłam ciało balsamem , wysuszyłam włosy i założyłam piżamę. Razem z Marco położyliśmy się do łóżka , przytuliłam się do niego. Była trzecia w nocy a rano mieliśmy wstać na 10 rano na trening. Zostało nam kilka godzin snów , więc próbowałam zasnąć. Po chwili usłyszałam stabilizujący się oddech Marco , chłopak już spał a ja myślałam o naszej przyszłości . Kochałam go bardzo i cieszyłam się , że w końcu zrobił ten krok i poprosił mnie o rękę. Chciałam być panią Reus i nią zostanę....
- Hej kochanie , co ty tutaj robisz? - spytał
- Czekam na Ciebie , razem wrócimy - oznajmiłam
- Dobrze ale chociaż się ubierz - powiedział
- Przecież jestem - uśmiechnęłam się
- Jak chcesz - machnął ręką
- Kocham Cię - krzyknęłam za nim
Miałam na sobie to (bez butów) i to a on nadal przesadzał. Wiem , że się martwił ale ja wiedziałam kiedy jest mi zimno czy źle. Chciał jak najlepiej ale denerwował mnie tym ale i tak go kochałam. Był taki słodki kiedy się tak martwił. Kiedy skończył się trening poszłam pod szatnie by na niego poczekać. Wyszedł , złapał mnie za rękę i razem ruszyliśmy w stronę jego auta.
- Też Cię kocham - powiedział do mnie otwierając mi drzwi do auta
- Ja bardziej - odparłam kiedy wsiadł za kierownice
- Niech Ci będzie - uśmiechnął się i włączył silnik
Kiedy podjechaliśmy pod nasz wspólny dom. Przeprowadziłam się niedawno do Marco bo oboje uznaliśmy ,że tak będzie łatwiej i było. Ja i tak w większości czasu spędzałam u Niego także tak było lepiej i wygodniej. Ekipa remontowa robiła moją garderobę i pokój naszego dziecka. Przed porodem powinien być gotowy. Weszłam do salonu , rozebrałam się i usiadłam na sofie w salonie.
- Przynieść Ci coś do picia? - spytał Marco
- Może soku bym się napiła - odparłam - Dzięki - dodałam
Po chwili mój Marco przyniósł mi sok i usiadł obok mnie , obejmując mnie ramieniem. Dotknął mojego brzucha a na jego ustach zawitał najpiękniejszy uśmiech na świecie.
- Mały będzie piłkarzem po tatusiu - odparł
- W to nie wątpię - zaśmiałam się
- Przecież nie będzie dziennikarzem - oznajmił
- A co jeśli za parę lat powie Ci , że nie chce grać to co zrobisz?-spytałam
- Nie wiem , na pewno nie będę zły - uśmiechnął się
- Ja też tak myślę - pogroziłam mu palcem
- A tam i tak byś była szczęśliwa nawet jeśli by grał - oznajmił
- Pewnie - pocałowałam go w policzek - Idę się przebrać - dodałam
- Ok za ile będziesz gotowa? - spytał
- Za godzinę może trochę dłużej - mruknęłam
- Ok - puścił mi oczko
Weszłam na górę , gdzie wzięłam prysznic , wysuszyłam włosy , ułożyłam jej , pomalowałam się , ubrałam się , Chyba dopiero trzecia sukienka na mnie pasowała. Może i dożo nie przytyłam ale brzuch miałam już spory. Zeszłam na dół , Marco już na mnie czekał.
- Ślicznie wyglądasz - uśmiechnął się
- Dziękuje ty też - zaśmiała się
- Ty lepiej - mruknął
- Wyglądam jak wieloryb - oznajmiałam
- Nie , wyglądasz najpiękniej na świecie - mruknął i mnie przytulił
- Niech Ci będzie - mruknęłam
- Jedziemy ? - spytał
- Jasne - odparłam
Ubrałam płaszcz i razem wyszliśmy na dwór , do auta a później pojechaliśmy do eleganckiej restauracji w Dortmundzie. Usiedliśmy przy jednym ze stolików, zamówiliśmy jedzenie. Kiedy kelner je przyniósł wyglądało smakowicie i też tak smakowało. Kiedy skończyliśmy poszliśmy na spacer po Dortmundzie. Było nawet dość ciepło jak na luty , nie padało a niebo mimo , że było ciemno było bezchmurne. Spacerowaliśmy koło rzeki , było naprawde miło. Marco w końcu się zatrzymał i złapał mnie za ręce , w pobliżu nikogo nie było.
- Majka muszę Cię o coś spytać. Kochamy się , jesteś jedyną dziewczyną dla której tak oszalałem , jesteś matką mojego syna, bez Ciebie moje życie było szare i nieuporządkowana ale kiedy weszłaś w moje życie zdałem sobie sprawę , że tylko z Tobą chce spędzić resztę życia stąd moje pytanie : wyjdziesz za mnie ? - spytał
Na początku nie wiedziałam co powiedzieć , byłam w szoku ale wiedziałam jedno chce być z tym idiotą do końca życia.
- Tak zostanę Panią Reus - zgodziłam się
Kiedy Marco założył mi pierścionek na palec , poczułam jaki jest ciężki , był piękny , zawsze chciałam taki mieć. Kiedyś napomknęłam Łukaszowi jaki on powinien być ale nie wiedziałam , że właśnie taki będzie.Pocałowałam go w usta wiedziałam , że to on jest tym odpowiednim.
- Marcoś skąd wiedziałeś , że on właśnie taki ma być ? - spytałam go po dłuższym milczeniu
- Coś mi podpowiadało , że on musi taki być - odparł
- Łukasz? - spytałam
- Trochę mi podpowiedział - uśmiechnął się
- Wiedziałam ale się nie gniewam - przytuliłam go mocno
W ty momencie zadzwonił mój telefon. Wyjęłam go z torebki , zobaczyłam , że dzwonił Łukasz , odebrałam bez wahania.
- No co tam ? - spytałam
~ Przepraszam , że przeszkadzam ale chciałem Wam powiedzieć , że Ewa rodzi - oznajmił
- Który szpital ? - spytałam
~ Ten niedaleko Induny - odparł
- Ok zaraz będziemy - powiedziałam i rozłączyłam się - Jedziemy do szpitala , Ewa rodzi - powiedziałam bo widziałam minę Marco
Kiedy tam pojechaliśmy okazało się , że Łukasz siedzi cały zdenerwowany a obok niego siedziała mała Sara.
- Zabrałeś Sarę do szpitala ? - spytałam
- Nie miałem jej z kim zostawić , zaraz ma przyjechać Nuri i weźmie małą do siebie - oznajmił
- Przecież my możemy ją wziąć - zaproponowałam
- Wolałbym , żebyście ze mną zostali - poprosił
- Spokojnie Łukasz będzie dobrze - kucnęłam przed nim i złapałam go za ręce
- Boje się jakby to był nasz pierwszy poród - mruknął
- Będzie dobrze Ewa jest silna - uśmiechnęłam się
- Nie zdążyłem Wam pogratulować - zaczął
- Dzięki ale to nic wielkiego - powiedziałam
- Nic wielkiego , on jest naprawde duży - zauważył
- Podoba mi się bardzo - uśmiechnęłam się
- Wiem - pogłaskał mnie po głowie
- Ja to chyba tu umrę jak Majka będzie rodzić - odezwał się Marco
- Będę wtedy z Tobą stary - powiedział Łukasz
- Dzięki stary na Ciebie można liczyć - podziękował - Cześć Nuri - przywitał się z Sahinem
- Dzięki , że tak szybko przyjechałeś - powiedział mój brat
- Spoko Tugba nie ma nic przeciwko , a mały Omer cieszy się bo będzie miał się z kim pobawić - odparł
- Bez Ciebie to bym przepadł - zaśmiał się - Sarcia pójdziesz teraz z wujkiem Nurim ok ? - spytał swoją córkę Łukasz
- Spoko tato - przytuliła go
- Gratuluje nie da się nie zobaczyć - powiedział do nas Sahin
- Dzięki - uśmiechnęłam się
Nuri zabrał Sarę do siebie a ja Łukasz i Marco czekaliśmy pod porodówką na wieści o moim kolejnym chrześniakiem. Kiedy lekarz wyszedł po paru godzinach okazało się , że to chłopczyk . Łukasz ze szczęścia aż cały fruwał wkońcu ma upragnionego syna. Chciałam to niej wejść zobaczyć małego ale mi nie pozwolili i powiedzieli , żebym przyszła rano. Zawiedziona i zmęczona wróciłam do domu. Kiedy tylko weszłam w drzwi poszłam się wykąpać. Kiedy stałam w łazience do moich drzwi zapukał Marco .
- Mogę - wychylił się za drzwi , stałam w samej bieliźnie
- A co chcesz? - spytałam
- Wykąpać się - odparł
- Właź i tak skończyłam - powiedziałam
- Myślałem , że wykąpiesz się ze mną ? - zaproponował
- Marco popatrz na mnie wyglądam jak wieloryb , wiem , że kochasz mnie taką jaką jestem ale ja się źle czuje jak na mnie patrzysz kiedy tak wyglądam - oznajmiłam
Podszedł do mnie i mnie przytulił .
- Kocham Cię dla mnie zawsze będziesz wyglądać pięknie a teraz na dodatek urodzisz mi syna czego chcieć więcej - pocałował mnie w czoło
- Kocham Cię wiesz - mruknęłam
- Też Cię kocham - pocałował mnie w usta
- Ubiorę się ok - powiedziałam
- Spoko - pocałował mnie w policzek
Stanęłam na wadze , pokazywało 5 kg więcej niż przed ciążą a to jeszcze nie koniec , kurcze po ciąży będę wyglądać jak słoń. Wykonuje ćwiczenia , które są przeznaczone dla ciężarnych i widać było efekty. Nie było źle. Może Marco miał rację , że ja przesadzam.
- Marco twoja propozycja jest nadal aktualna ? - spytałam
Wychylił się zza drzwi od kabiny prysznicowej i zachęcił mnie ręką. Rozebrałam się i weszłam do niego.
- Wyglądasz obłędnie - pocałował mnie
- Marco przestań bo się czerwienie - powiedziałam
- Daj spokój teraz już zawsze tak będzie - całował mnie po szyi
Namydliliśmy się , spłukaliśmy i wyszliśmy z prysznica. Wytarłam ciało balsamem , wysuszyłam włosy i założyłam piżamę. Razem z Marco położyliśmy się do łóżka , przytuliłam się do niego. Była trzecia w nocy a rano mieliśmy wstać na 10 rano na trening. Zostało nam kilka godzin snów , więc próbowałam zasnąć. Po chwili usłyszałam stabilizujący się oddech Marco , chłopak już spał a ja myślałam o naszej przyszłości . Kochałam go bardzo i cieszyłam się , że w końcu zrobił ten krok i poprosił mnie o rękę. Chciałam być panią Reus i nią zostanę....
niedziela, 24 stycznia 2016
Rozdział13: Dlaczego tak myślisz?...
Wszyscy wróciliśmy do zimnego i śnieżnego Dortmundu , chłopaki jutro mieli zagrać pierwszy mecz w rundzie wiosennej z M'Gladbach. Wakacje w Dubaju były naprawdę udane , odpoczęłam to było najważniejsze bo przecież byłam w ciąży. Miałam urodzić synka, gdy Marco się o tym dowiedział oszalał ze szczęścia. Będzie miał pierworodnego i takie tam. Też się cieszyłam ,że to będzie chłopczyk , w głębi serca tak czułam. Zaczęłam się zaokrąglać , co było bardzo interesującym procesem. Zawsze rano stawałam przed lustrem i oglądałam z zaciekawieniem i z rozczuleniem swój brzuch, Mój związek z Marco z każdym dniem był lepszy , Nie żałuję , że mu wybaczyłam, teraz dopiero czułam się szczęśliwa. Obudziłam się rano , a promienie słoneczne świeciły mi na twarz. Wysunęłam jedną nogę z pod kołdry , poczułam delikatne zimno . Nie chciało mi się wstawać ale musiałam pojechać do domu Łukasza , bo teraz byłam u Marco. Otwarłam oczy , a jego już nie było obok mnie. Wstałam i zeszłam na dół , mój ukochany siedział w kuchni jedząc śniadanie.
- Cześć kochanie - pocałowałam go w policzek
- Cześć słońce - posadził mnie na swoich kolanach
- Kiedy jedziecie do Gladbach ? - spytałam go
- Za chwilę - oznajmił
- Oj - mruknęłam - Idę się ogarnąć bo przecież jadę z Wami - powiedziałam
- Załatwiłem Ci zastępstwo - oznajmił - Karl za Ciebie pojedzie - dodał
- Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć? - spytałam go
- Nie chce , żebyś się przemęczała - powiedział
- Ta praca nie jest męcząca - wstałam z jego kolan
Wkurzyłam się na niego , poszłam na górę by przebrać się i pojechać do swojego domu. Ubrałam się i zeszłam na dół tam , założyłam buty , kurtkę , strzeliłam ze złości drzwiami i pojechałam do domu. Kiedy przyjechałam do swojego domu , weszłam tam ze złością trzasnęłam drzwiami.
- Co się stało ? - spytał Łukasz , który jeszcze był w domu
- Wkurzyłam się na Reusa - oznajmiłam
- Co znowu zrobił ? - spytała Ewa miała już taki ogromny brzuszek
- Załatwił mi zastępstwo na mecz z Gladbach oczywiście nic mi nie mówiąc , jak on tak wogóle może , wiem , że się martwi i troszczy ale mnie to wkurza , nie jestem już dzieckiem , którym trzeba się opiekować - powiedziałam
- Nie denerwuj się , chcesz to z nim pogadam ? - spytał Łukasz
- To i tak nic nie zmieni - odparłam
- Nie mów, że z nim zerwałaś ? - zdenerwował się
- Oczywiście , ze nie to nie jest powód ale strasznie mnie wkurzył - wyjaśniłam
- Wiem nie lubisz jak się Tobą dyryguje - zaśmiał się - Dobra ja spadam bo spóźnię się na pociąg i nie pojadę - pożegnał się i wyszedł z domu
Ja poszłam na górę bo chciałam się odświeżyć , a przede wszystkim odpocząć bo nie mogłam się denerwować. Wzięłam czystą bieliznę , ciuchy i poszłam do łazienki. Tam wzięłam odprężającą kąpiel , musiałam się trochę wyluzować kiedy wyszłam wytarłam się ręcznikiem ubrałam bieliznę , ubranie i zeszłam na dół zjeść jakieś późne śniadanie. W kuchni nie zastałam Ewy ani Sarci , pewnie pojechała do Tuby. No nic zrobiłam sobie coś do jedzenia i zasiadłam przed telewizorem. Zaczął się film "Inna kobieta. To był naprawdę świetny film , nawet nie wiem kiedy a Ewa pojawiła się w domu.
- Hej - przybiegła do mnie Sara
- Hej , gdzie byłaś z mamą? - spytałam ją
- U cioci Tugby o Omera , wiesz , że wujek Nuri pojechał z tatą i wujkiem Marco do Gladbach - oznajmiła
- Wiem , przecież miałam jechać z nimi - uśmiechnęłam się
- A dlaczego nie pojechałaś ? - spytała
- Bo wujek Marco jest zbyt opiekuńczy - wyjaśniłam
- Co to znaczy opiekuńczy ? - dociekała
- Opiekuńczy to znaczy , jak dbasz bardziej o kogoś niż o siebie - wyjaśniłam
- Tak jak tato o mamę albo wujek Marco o Ciebie ? - spytałam
- Dokładnie tak - uśmiechnęłam się
Mała była inteligentna , nie wiem czy po Łukaszu czy po Ewie. Uśmiechałam się po nosem. Wiedziałam , że to dziecko kiedy dorośnie będzie miało powodzenie. Łukasz będzie latał z wiatrówką za każdym kto się koło niej pojawi . Zaczęłam się śmiać.
- Co ci tak wesoło? - spytała Ewa
- Wyobraziłam sobie Łukasza biegającego z wiatrówką za każdym kandydatem Sary - wyjaśniłam
- Boże ale ty masz wyobraźnie - zaśmiała się moja bratowa
- Co ja poradzę - uśmiechnęłam się szeroko
Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi , okazało się , że to WAG'S Dortmundu. Nasze kochane dziewczyny przyjechały oglądnąć w doborowym towarzystwie mecz naszych chłopców. Każda miała ubraną koszulkę z nazwiskiem ukochanego. Nawet ja przestałam się boczyć i ubrałam żółto- czarny trykot z napisem "Reus". Kiedy mecz się zaczął roznosiły nas emocje. Kiedy Marco strzelił pierwszego gola dla BVB byłam naprawdę dumna. Pokazał serduszko wiedziałam , że tą bramką chciał mnie przeprosić , w taki a nie inny sposób ale jednak przeprosił. Wyjęłam telefon i wyskrobałam do niego sms'a.
M: Chciałam Cię przeprosić , rano przegięłam , a bramka piękna i przeprosiny przyjęte. Kocham Cię mocno <3 <3 :***
Wiedziałam ,że odpiszę dopiero po meczu ale chciałam żeby wiedział jak bardzo go kocham i ile dla mnie znaczy .
- Co tam pisałaś? - spytała mnie Cathy w przerwie meczu
- Sms'a do Marco nic ważnego - wyjaśniałam nie chciałam by dociekała
- Okeey rozumiem - uśmiechnęła się
Wzięłam szklankę z sokiem , upiłam łyk i ją odstawiłam. Później zaczęłam się druga połowa meczu , Chłopaki grali jak zaczarowani , wiedziałam , że chcą dogonić Bayern ale będzie im bardzo trudno. Kolejne bramki strzelili Ilkay Gundogan i Miki. Cieszyłam się bo mecz ułożył się po naszej myśli. Mecz zakończył się wynikiem 3-1. Czekałam na wiadomość do Reusa , myślałam , że odpisze mi zaraz po tym jak wejdzie do szatni a tu nic. Kurcze martwiłam się. Poszłam do łazienki żeby wziąć odprężającą kąpiel , kiedy skończyłam zobaczyłam która godzina , było grubo po północy. Łukasz powinien już być. Wyszłam z łazienki ubrana w piżamę. Otwieram drzwi a na moim łóżku leżał uśmiechnięty Reus.
- Jesteś świnią wiesz? - powiedziałam
- Dlaczego tak myślisz? - spytał zdziwiony
- Nie odpisałeś mi , martwiłam się - mruknęłam
- Chciałem Ci zrobić niespodziankę , nie gniewaj się na mnie - poprosił podchodząc do mnie
- No nie wiem czy Ci wybaczę - powiedziałam
Pocałował mnie w usta.
- A teraz? - zapytał
- Dalej nie wiem - odparłam
Pocałował mnie namiętniej.
- A teraz? - spytał
- Teraz to Ci wybaczam - uśmiechnęłam się do Niemca
- Też Cię bardzo mocno kocham - pocałował mnie w czoło
- Zostaniesz? - spytałam
- Myślałem , że nigdy tego nie zaproponujesz - zaśmiał się
- To zostaniesz czy nie ? - spytałam
- Pewnie - powiedział i wszedł pod moją kołdrę
- Jezu - wywróciłam oczami
- I tak wiem , że mnie kochasz - wysłał mi buziaka
Z uśmiechem na twarzy , weszłam pod kołdrę , przytuliłam się do chłopaka i po chwili zasnęłam.
- Cześć kochanie - pocałowałam go w policzek
- Cześć słońce - posadził mnie na swoich kolanach
- Kiedy jedziecie do Gladbach ? - spytałam go
- Za chwilę - oznajmił
- Oj - mruknęłam - Idę się ogarnąć bo przecież jadę z Wami - powiedziałam
- Załatwiłem Ci zastępstwo - oznajmił - Karl za Ciebie pojedzie - dodał
- Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć? - spytałam go
- Nie chce , żebyś się przemęczała - powiedział
- Ta praca nie jest męcząca - wstałam z jego kolan
Wkurzyłam się na niego , poszłam na górę by przebrać się i pojechać do swojego domu. Ubrałam się i zeszłam na dół tam , założyłam buty , kurtkę , strzeliłam ze złości drzwiami i pojechałam do domu. Kiedy przyjechałam do swojego domu , weszłam tam ze złością trzasnęłam drzwiami.
- Co się stało ? - spytał Łukasz , który jeszcze był w domu
- Wkurzyłam się na Reusa - oznajmiłam
- Co znowu zrobił ? - spytała Ewa miała już taki ogromny brzuszek
- Załatwił mi zastępstwo na mecz z Gladbach oczywiście nic mi nie mówiąc , jak on tak wogóle może , wiem , że się martwi i troszczy ale mnie to wkurza , nie jestem już dzieckiem , którym trzeba się opiekować - powiedziałam
- Nie denerwuj się , chcesz to z nim pogadam ? - spytał Łukasz
- To i tak nic nie zmieni - odparłam
- Nie mów, że z nim zerwałaś ? - zdenerwował się
- Oczywiście , ze nie to nie jest powód ale strasznie mnie wkurzył - wyjaśniłam
- Wiem nie lubisz jak się Tobą dyryguje - zaśmiał się - Dobra ja spadam bo spóźnię się na pociąg i nie pojadę - pożegnał się i wyszedł z domu
Ja poszłam na górę bo chciałam się odświeżyć , a przede wszystkim odpocząć bo nie mogłam się denerwować. Wzięłam czystą bieliznę , ciuchy i poszłam do łazienki. Tam wzięłam odprężającą kąpiel , musiałam się trochę wyluzować kiedy wyszłam wytarłam się ręcznikiem ubrałam bieliznę , ubranie i zeszłam na dół zjeść jakieś późne śniadanie. W kuchni nie zastałam Ewy ani Sarci , pewnie pojechała do Tuby. No nic zrobiłam sobie coś do jedzenia i zasiadłam przed telewizorem. Zaczął się film "Inna kobieta. To był naprawdę świetny film , nawet nie wiem kiedy a Ewa pojawiła się w domu.
- Hej - przybiegła do mnie Sara
- Hej , gdzie byłaś z mamą? - spytałam ją
- U cioci Tugby o Omera , wiesz , że wujek Nuri pojechał z tatą i wujkiem Marco do Gladbach - oznajmiła
- Wiem , przecież miałam jechać z nimi - uśmiechnęłam się
- A dlaczego nie pojechałaś ? - spytała
- Bo wujek Marco jest zbyt opiekuńczy - wyjaśniłam
- Co to znaczy opiekuńczy ? - dociekała
- Opiekuńczy to znaczy , jak dbasz bardziej o kogoś niż o siebie - wyjaśniłam
- Tak jak tato o mamę albo wujek Marco o Ciebie ? - spytałam
- Dokładnie tak - uśmiechnęłam się
Mała była inteligentna , nie wiem czy po Łukaszu czy po Ewie. Uśmiechałam się po nosem. Wiedziałam , że to dziecko kiedy dorośnie będzie miało powodzenie. Łukasz będzie latał z wiatrówką za każdym kto się koło niej pojawi . Zaczęłam się śmiać.
- Co ci tak wesoło? - spytała Ewa
- Wyobraziłam sobie Łukasza biegającego z wiatrówką za każdym kandydatem Sary - wyjaśniłam
- Boże ale ty masz wyobraźnie - zaśmiała się moja bratowa
- Co ja poradzę - uśmiechnęłam się szeroko
Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi , okazało się , że to WAG'S Dortmundu. Nasze kochane dziewczyny przyjechały oglądnąć w doborowym towarzystwie mecz naszych chłopców. Każda miała ubraną koszulkę z nazwiskiem ukochanego. Nawet ja przestałam się boczyć i ubrałam żółto- czarny trykot z napisem "Reus". Kiedy mecz się zaczął roznosiły nas emocje. Kiedy Marco strzelił pierwszego gola dla BVB byłam naprawdę dumna. Pokazał serduszko wiedziałam , że tą bramką chciał mnie przeprosić , w taki a nie inny sposób ale jednak przeprosił. Wyjęłam telefon i wyskrobałam do niego sms'a.
M: Chciałam Cię przeprosić , rano przegięłam , a bramka piękna i przeprosiny przyjęte. Kocham Cię mocno <3 <3 :***
Wiedziałam ,że odpiszę dopiero po meczu ale chciałam żeby wiedział jak bardzo go kocham i ile dla mnie znaczy .
- Co tam pisałaś? - spytała mnie Cathy w przerwie meczu
- Sms'a do Marco nic ważnego - wyjaśniałam nie chciałam by dociekała
- Okeey rozumiem - uśmiechnęła się
Wzięłam szklankę z sokiem , upiłam łyk i ją odstawiłam. Później zaczęłam się druga połowa meczu , Chłopaki grali jak zaczarowani , wiedziałam , że chcą dogonić Bayern ale będzie im bardzo trudno. Kolejne bramki strzelili Ilkay Gundogan i Miki. Cieszyłam się bo mecz ułożył się po naszej myśli. Mecz zakończył się wynikiem 3-1. Czekałam na wiadomość do Reusa , myślałam , że odpisze mi zaraz po tym jak wejdzie do szatni a tu nic. Kurcze martwiłam się. Poszłam do łazienki żeby wziąć odprężającą kąpiel , kiedy skończyłam zobaczyłam która godzina , było grubo po północy. Łukasz powinien już być. Wyszłam z łazienki ubrana w piżamę. Otwieram drzwi a na moim łóżku leżał uśmiechnięty Reus.
- Jesteś świnią wiesz? - powiedziałam
- Dlaczego tak myślisz? - spytał zdziwiony
- Nie odpisałeś mi , martwiłam się - mruknęłam
- Chciałem Ci zrobić niespodziankę , nie gniewaj się na mnie - poprosił podchodząc do mnie
- No nie wiem czy Ci wybaczę - powiedziałam
Pocałował mnie w usta.
- A teraz? - zapytał
- Dalej nie wiem - odparłam
Pocałował mnie namiętniej.
- A teraz? - spytał
- Teraz to Ci wybaczam - uśmiechnęłam się do Niemca
- Też Cię bardzo mocno kocham - pocałował mnie w czoło
- Zostaniesz? - spytałam
- Myślałem , że nigdy tego nie zaproponujesz - zaśmiał się
- To zostaniesz czy nie ? - spytałam
- Pewnie - powiedział i wszedł pod moją kołdrę
- Jezu - wywróciłam oczami
- I tak wiem , że mnie kochasz - wysłał mi buziaka
Z uśmiechem na twarzy , weszłam pod kołdrę , przytuliłam się do chłopaka i po chwili zasnęłam.
niedziela, 3 stycznia 2016
Rozdział12:Co ty taka zadowolona? ??
Święta spędziłam w domu Błaszczykowskich , tak właśnie musiało być. Łukasz do mnie dzwonił ,żebym wróciła do domu ale ja nie miałam narazie ochoty. Musiałam od tego wszystkiego odpocząć i przemyśleć pewne sprawy. Obudziłam się rano . spojrzałam na wyświetlacz swojego telefonu .Miałam chyba 50 nieodebranych wiadomości od Marco. On chyba nigdy nie odpuści. Byłam już tym wszystkim zmęczona , nacisnęłam klawisz z zieloną słuchawką.
~ Boże wkońcu odebrałaś , martwiłem się o Ciebie - powiedział kiedy odebrał
- Serio ? - spytałam
~ Tak- odparł
- Co u Ciebie ? - spytałam z ciekawością
~ Po staremu lepiej powiedz co z Tobą ? - powiedział
- Ze mną okeey - zaśmiałam się do słuchawki
~ Ty się nie śmiej bo napędziłaś nam niezłego stracha tak poprostu wyjeżdżając - stwierdził
- Miałeś dostać za swoje i się udało , ciesz się , że w ogóle z Tobą rozmawiam - odparłam
~ Oj no przepraszam - powiedział
- Nie ma przepraszam , jak byś się poczuł na moim miejscu ? - spytałam
~ Chyba tak samo - stwierdził
- Nawet nie walczysz o mnie o swoje dziecko , mnie to zdołowało dlatego wyjechałam - powiedziałam
~ Mogę wiedzieć gdzie? - spytał
- Może kiedyś Ci powiem - uśmiechnęłam się do słuchawki
~ Jak chcesz - powiedział
- Tak właśnie chce - odparłam
~ Wiesz , że zostaniesz ciocią po raz 2? - spytał zmieniając temat
- Oczywiście - zaśmiałam się
~ Dobra będę kończył mam jeszcze parę spraw do załatwienia
- Nowa dziewczyna potrzebuje ? - spytałam ciekawa
~ To była tylko ściema , żebyś się wkurzyła i w końcu powiedziała o co chodzi - oświadczył
- Jesteś świnią i nie chce z Tobą gadać mruknęłam i rozłączyłam się
Pokiwałam głową z niedowierzaniem do słuchawki , on jest niemożliwy. Uśmiechnęłam się po nosem. Wstałam z łóżka , poszłam do łazienki tam wzięłam przyjemną kąpiel. Kiedy skończyłam poszłam się ubrać. Wyjęłam z szafy najpotrzebniejsze ciuchy i je założyłam. Weszłam do kuchni z lepszym nastroju niż wczoraj więc domownicy to zauważyli.
- Co ty taka zadowolona ? -spytała mnie Agata
- Normalna - odpowiedziałam jej
- Byłaś taka kiedy Marco był twój - zaśmiała się
Popatrzyłam na nią z niedowierzaniem. Co ona gada ? Uśmiechnęłam się pod nosem. Co prawda to prawda tylko on umiał i umie nadal wywołać mój uśmiech. I tylko wtedy czułam , że żyłam , a teraz może być tylko lepiej.
- Lecisz z nimi do Dubaju - oświadczył Kuba
- Że gdzie? - popatrzyłam na niego jak na idiotę
- Do Dubaju wszystkim przyda się odpoczynek - stwierdził
- Niech Wam będzie - mruknęłam
- To jedz , wpakuj rzeczy i jedziemy - uśmiechnął się
Zrobiłam co chciał i po paru godzinach siedziałam już w samolocie lecącym do Dubaju. Założyłam słuchawki na uszy i puściłam wokalistę , którego kochałam równie mocno jak Marco - Justina B. Do moich uszu napłynęła najlepsza piosenka z płyty Believe - Be Alright. Ona miała moc pomagała mi w chwilach zwątpienia i rozpaczy. Podróż samolotem wcale nie była taka długa i wyczerpująca jak myślałam. Ostatnie lądowanie i byliśmy w gorącym Dubaju. Ciuchy które miałam na sobie chyba nie były na tą pogodę, ściągnęłam kurtkę i od razu zrobiło się chłodniej. Z uśmiechem na twarzy wsiadłam do wynajętego samochodu przez mojego przyjaciela. Kiedy dojechaliśmy do hotelu , w którym mieliśmy się zatrzymać okazało , że są tam wszyscy od mojego brata po Marco i Mario Gotze kończąc.
- Powinniście się leczyć - zaśmiałam się
- Bo? - spytał mój brat razem z Kubą
- Bo jesteście chorzy na głowę - stwierdziłam
- Ale za to skuteczni inaczej Wasza dwójka by się nie spotkała bo byście się unikali a tak będziecie mieć razem pokój- wyjaśnił Łukasz
- Że co KURWA!! - krzyknęłam
- Ciii- uciszał go Kuba - Miała nie wiedzieć -dodał
- Ale już wiem - pokręciłam głową
Kiedy zameldowaliśmy się w hotelu udaliśmy się do pokoju. Oboje z Marco czuliśmy się dziwnie w swoim towarzystwie ale mimo wszystko kochałam go nad życie o to właśnie z nim chciałam mieć ten pokój. Marco popatrzył na mnie i nie wiedział co zrobić.
- Przepraszam Cię Maja wybacz mi - przepraszał
- Marco ja - wahałam się choć serce mówiło bym mu wybaczyła
- Przepraszam Cię najdroższa ma nikogo tak nie kochałem jak Ciebie , a teraz kiedy oboje zostaniemy rodzicami - uklęknął przede mną podwinął moją bluzkę i pocałował mój brzuch
Nie powiem speszyło mnie to , odzwyczaiłam się od jego dotyku.
- Marco wstań proszę Cię - ciągnęłam go góry
- Nie póki mi nie wybaczysz - zaczął swoją gadkę
- Marco wybaczam Ci - powiedziałam - A teraz wstań - poprosiłem
- Byłem głupcem , że pozwoliłem Ci wtedy odejść - powiedział
- I nadal nim jesteś ale kocham Cię takiego - uśmiechnęłam się do niego
- To znaczy , że zaczniemy od początku? - spytał
- Jeśli chcesz - odparłam
- Niczego tak nie pragnę - pocałował mój policzek
- Więc wrócę , ja chciałam do Ciebie wrócić zaraz po naszym rozstaniu - powiedziałam
- Oj kochana - przytulił mnie
- Pogodziliście się ?? - spytał Łukasz , który wszedł z resztą ekipy bez pukania
- Ta nie widać ? - spytałam go
- Widać i to bardzo . Oboje znów macie miny jak wtedy gdy chodziliście na randki - powiedziała Ewa
- Kiedy ślub ? - spytał Mario
- Gotze Ciebie już przegrzało od tego słońca ? - spytałam
- Nie a czemu pytasz? - spytał
- Bo pierdzielisz takie głupoty - zaśmiałam się z jego miny
-To nie są głupoty ja po prostu muszę wiedzieć na co mam się przygotować -odparł
-Głupi jesteś - zaśmiałam się - A teraz wynocha bo kobieta w ciąży musi odpoczywać -wskazałam na drzwi
Kiedy wyszli zostałam sama z Marco podeszłam do niego i go przytuliłam. Wkońcu poczułam mój ulubiony zapach. Bardzo za nim Tęskniłam. Kiedy wkońcu się od niego odkleilam poszłam do łazienki trochę się ogarnąć. Przebrać się w jakieś lżejsze cichy. Wychodząc zobaczyłam Marco leżącego na łóżku miał zamknięte oczy. Słodko wtedy wyglądał. Położyłam się obok niego , wtulilam się w jego klatkę. Pocałował mnie w czoło i zasnęłam.
~ Boże wkońcu odebrałaś , martwiłem się o Ciebie - powiedział kiedy odebrał
- Serio ? - spytałam
~ Tak- odparł
- Co u Ciebie ? - spytałam z ciekawością
~ Po staremu lepiej powiedz co z Tobą ? - powiedział
- Ze mną okeey - zaśmiałam się do słuchawki
~ Ty się nie śmiej bo napędziłaś nam niezłego stracha tak poprostu wyjeżdżając - stwierdził
- Miałeś dostać za swoje i się udało , ciesz się , że w ogóle z Tobą rozmawiam - odparłam
~ Oj no przepraszam - powiedział
- Nie ma przepraszam , jak byś się poczuł na moim miejscu ? - spytałam
~ Chyba tak samo - stwierdził
- Nawet nie walczysz o mnie o swoje dziecko , mnie to zdołowało dlatego wyjechałam - powiedziałam
~ Mogę wiedzieć gdzie? - spytał
- Może kiedyś Ci powiem - uśmiechnęłam się do słuchawki
~ Jak chcesz - powiedział
- Tak właśnie chce - odparłam
~ Wiesz , że zostaniesz ciocią po raz 2? - spytał zmieniając temat
- Oczywiście - zaśmiałam się
~ Dobra będę kończył mam jeszcze parę spraw do załatwienia
- Nowa dziewczyna potrzebuje ? - spytałam ciekawa
~ To była tylko ściema , żebyś się wkurzyła i w końcu powiedziała o co chodzi - oświadczył
- Jesteś świnią i nie chce z Tobą gadać mruknęłam i rozłączyłam się
Pokiwałam głową z niedowierzaniem do słuchawki , on jest niemożliwy. Uśmiechnęłam się po nosem. Wstałam z łóżka , poszłam do łazienki tam wzięłam przyjemną kąpiel. Kiedy skończyłam poszłam się ubrać. Wyjęłam z szafy najpotrzebniejsze ciuchy i je założyłam. Weszłam do kuchni z lepszym nastroju niż wczoraj więc domownicy to zauważyli.
- Co ty taka zadowolona ? -spytała mnie Agata
- Normalna - odpowiedziałam jej
- Byłaś taka kiedy Marco był twój - zaśmiała się
Popatrzyłam na nią z niedowierzaniem. Co ona gada ? Uśmiechnęłam się pod nosem. Co prawda to prawda tylko on umiał i umie nadal wywołać mój uśmiech. I tylko wtedy czułam , że żyłam , a teraz może być tylko lepiej.
- Lecisz z nimi do Dubaju - oświadczył Kuba
- Że gdzie? - popatrzyłam na niego jak na idiotę
- Do Dubaju wszystkim przyda się odpoczynek - stwierdził
- Niech Wam będzie - mruknęłam
- To jedz , wpakuj rzeczy i jedziemy - uśmiechnął się
Zrobiłam co chciał i po paru godzinach siedziałam już w samolocie lecącym do Dubaju. Założyłam słuchawki na uszy i puściłam wokalistę , którego kochałam równie mocno jak Marco - Justina B. Do moich uszu napłynęła najlepsza piosenka z płyty Believe - Be Alright. Ona miała moc pomagała mi w chwilach zwątpienia i rozpaczy. Podróż samolotem wcale nie była taka długa i wyczerpująca jak myślałam. Ostatnie lądowanie i byliśmy w gorącym Dubaju. Ciuchy które miałam na sobie chyba nie były na tą pogodę, ściągnęłam kurtkę i od razu zrobiło się chłodniej. Z uśmiechem na twarzy wsiadłam do wynajętego samochodu przez mojego przyjaciela. Kiedy dojechaliśmy do hotelu , w którym mieliśmy się zatrzymać okazało , że są tam wszyscy od mojego brata po Marco i Mario Gotze kończąc.
- Powinniście się leczyć - zaśmiałam się
- Bo? - spytał mój brat razem z Kubą
- Bo jesteście chorzy na głowę - stwierdziłam
- Ale za to skuteczni inaczej Wasza dwójka by się nie spotkała bo byście się unikali a tak będziecie mieć razem pokój- wyjaśnił Łukasz
- Że co KURWA!! - krzyknęłam
- Ciii- uciszał go Kuba - Miała nie wiedzieć -dodał
- Ale już wiem - pokręciłam głową
Kiedy zameldowaliśmy się w hotelu udaliśmy się do pokoju. Oboje z Marco czuliśmy się dziwnie w swoim towarzystwie ale mimo wszystko kochałam go nad życie o to właśnie z nim chciałam mieć ten pokój. Marco popatrzył na mnie i nie wiedział co zrobić.
- Przepraszam Cię Maja wybacz mi - przepraszał
- Marco ja - wahałam się choć serce mówiło bym mu wybaczyła
- Przepraszam Cię najdroższa ma nikogo tak nie kochałem jak Ciebie , a teraz kiedy oboje zostaniemy rodzicami - uklęknął przede mną podwinął moją bluzkę i pocałował mój brzuch
Nie powiem speszyło mnie to , odzwyczaiłam się od jego dotyku.
- Marco wstań proszę Cię - ciągnęłam go góry
- Nie póki mi nie wybaczysz - zaczął swoją gadkę
- Marco wybaczam Ci - powiedziałam - A teraz wstań - poprosiłem
- Byłem głupcem , że pozwoliłem Ci wtedy odejść - powiedział
- I nadal nim jesteś ale kocham Cię takiego - uśmiechnęłam się do niego
- To znaczy , że zaczniemy od początku? - spytał
- Jeśli chcesz - odparłam
- Niczego tak nie pragnę - pocałował mój policzek
- Więc wrócę , ja chciałam do Ciebie wrócić zaraz po naszym rozstaniu - powiedziałam
- Oj kochana - przytulił mnie
- Pogodziliście się ?? - spytał Łukasz , który wszedł z resztą ekipy bez pukania
- Ta nie widać ? - spytałam go
- Widać i to bardzo . Oboje znów macie miny jak wtedy gdy chodziliście na randki - powiedziała Ewa
- Kiedy ślub ? - spytał Mario
- Gotze Ciebie już przegrzało od tego słońca ? - spytałam
- Nie a czemu pytasz? - spytał
- Bo pierdzielisz takie głupoty - zaśmiałam się z jego miny
-To nie są głupoty ja po prostu muszę wiedzieć na co mam się przygotować -odparł
-Głupi jesteś - zaśmiałam się - A teraz wynocha bo kobieta w ciąży musi odpoczywać -wskazałam na drzwi
Kiedy wyszli zostałam sama z Marco podeszłam do niego i go przytuliłam. Wkońcu poczułam mój ulubiony zapach. Bardzo za nim Tęskniłam. Kiedy wkońcu się od niego odkleilam poszłam do łazienki trochę się ogarnąć. Przebrać się w jakieś lżejsze cichy. Wychodząc zobaczyłam Marco leżącego na łóżku miał zamknięte oczy. Słodko wtedy wyglądał. Położyłam się obok niego , wtulilam się w jego klatkę. Pocałował mnie w czoło i zasnęłam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)