piątek, 29 kwietnia 2016

Rozdział16: Chętnie...

Nasz mały synek Olivier rozwijał się prawidłowo . Byliśmy już w domu od dawna ,Marco bardzo mi pomaga .Na tyle ile pozwala mu czas oczywiście. Przygotowania do ślubu szły pełną parą. Data była wyznaczona na 24 lipca. Tydzień przed Euro i parę tygodni przed rozpoczęciem okresu przygotowawczego Borussii. Pojedziemy na krótkie nawet rzekłabym bardzo krótkie wakacje na Florydę. Chciałam pojechać gdzieś gdzie będzie ciepło i tak właśnie będzie.
Dziś obudziłam się w dość dobrym humorze , koło mnie leżał Marco , spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu widniała na nim 8 rano . To oznaczało ,że muszę budzić go do pracy .
- Marco kotek wstawaj - szturchałam go w bok
Ten natychmiast podskoczył popatrzył na mnie zabójczym wzrokiem. Nagle wstał podszedł do mnie i zaczął mnie łaskotać . zaczęłam krzyczeć.
- Marco puść mnie proszę Cię - krzyczałam a w oczach miałam łzy
- Nie bo mnie szturchałaś jak słodko spałem - powiedział
- Chciałam Cię obudzić bo jest już po 8 a ty na 10 masz trening . A za nim się zbierzesz to Ci trochę zejdzie - odparłam gdy przestał
- Serio ? - zapytał
- Oczywiście - powiedziałam - Ja zawsze miałam dobre intencję - wstałam z łóżka
- Wiem - mruknął - I dlatego bardzo Cię kocham - pocałował mnie w policzek- Ja Ciebie też - powiedziałam - Pójdę zobaczyć co u Oliviera - powiedziałam i wyszłam z pomieszczenia
Poszłam do pokoju obok , który należał do naszego syna. Okazało się , że mały jeszcze śpi więc miałam jeszcze trochę czasu dla siebie. Wyszłam z pokoju i udałam się do sypalni , Marco nie było w pokoju. Wzięłam rzeczy i poszłam się wykąpać , zajęło mi to mało czasu , ponieważ nauczyłam się robić to szybko ze względu na Oliego. Ubrałam się , pomalowałam i byłam gotowa na dzień pełen wrażeń. Zeszłam na dół , gdzie Marco stał z Olivierem na rękach. Tak słodko było mu z dzieckiem na ręku. Na dodatek to był jego ukochany pierworodny synek , którego kochał nad życie . Czasem wydawało mi się , że bardziej kochał naszego syna niż mnie , no ale w końcu każdy facet marzy o synku.Dzisiaj pierwszy raz miałam wrócić do pracy i zostawić małego pod opieką opiekunki. Bałam się strasznie o mojego ukochanego syna.Podeszłam do Marco obejmując go w pasie, pocałowałam w kark , kochałam tego mężczyznę najbardziej na świecie , przecież to on był ojcem naszego wspólnego dziecka.
- Marco chcesz śniadanie ? - zapytałam go
- Chętnie - mruknął nie chcąc obudzić Olivera
- Zaraz zrobię - uśmiechnęłam się do niego
Poszłam do kuchni by zrobić nam śniadanie , kiedy skończyłam Marco siedział przy stole obserwując każdy mój ruch.
- O czym myślisz ?  spytałam
- Zastanawiam się jak spotykałbym się z Olivierem gdybyś mi wtedy nie wybaczyła - odparł
- Pewnie widywałbyś się z nim raz w tygodniu bo na tyle pozwala Ci Twój kalendarz i nie mówię tego złośliwie - powiedziałam
- Wiem kotek ale ja teraz nie potrafię zostawić małego na 5 minut a co dopiero jak miałbym widywać go raz w tygodniu - zajął się jedzeniem
- Marco znasz mnie i pewnie gdybyś tylko chciał mógłbyś wpadać kiedy tylko byś chciał - mruknęłam
- Wiem ale nie byłbym przy nim codziennie - mruknął
- Ale jesteś , nie myśl już o tym - poprosiłam - Jestem tu i nigdzie się nie wybieram bo bardzo Cię kocham - powiedziałam patrząc w jego tęczówki
- Też Cię bardzo kocham i chce żebyś była już tylko moja - powiedział - Na zawsze - zaznaczy
- Już jestem , a za niedługo będę Panią Reus - usiadłam na jego kolanach
Objął mnie w pasie rękoma , a wtedy zaczął płakać mały Oliver. Ten to miał wyczucie czasu. Poszłam do niego okazało się ,że był głodny więc go nakarmiłam , przewinęłam . Później przyjechała opiekunka mogliśmy oboje pojechać spokojnie na Indunie. Będę do niej dzwonić co godzinę by sprawdzić czy małemu nic nie jest , czy u niego w porządku. Kiedy zajechaliśmy na Indunę poczułam ukucie w sercu tylko nie wiem czy z powodu malca czy z tego , że wracam do domu. Wysiadłam z auta , Marco złapał mnie za rękę i razem ruszyliśmy do środka.On udał się do szatni a ja poszłam do gabinetu. Tam zastałam rozgardiasz i nie wiedziałam w co ręcę włożyć. Po godzinie mogłam zacząć swoją pracę czyli redagowanie wywiadu naszej praktykantki.
- Dzień dobry Pani Piszczek - powiedziała
- Dzień dobry Panno Roberts - mruknęłam z nad komputera
- Nie przedstawiłam się jestem Mia Roberts - przedstawiła się
- Maja Piszczek - podałam jej dłoń - Mów mi po imieniu - poprosiłam
- Dobrze Proszę.. Maja - poprawiła się
- Siadaj , musimy porozmawiać - oznajmiłam pokazując na krzesło by usiadła
- Coś się stało ? - spytała
- Czytałam Twój wywiad z Matsem Hummelsem był jakby to powiedzieć ,  jest mało dopracowany ale da się to zmienić tylko musisz słuchać moich rad i uwag - powiedziałam
- Staram się - mruknęłam
- Wiem i dlatego proszę Cię abyś mnie słuchała , mam Cię pod opieką i za każdy błąd odpowiadam tylko ja - odparłam
- Dobrze - zgodziła się i to bardzo niechętnie
- Zajmij się teraz tymi papierami bo ja muszę to teraz napisać , a potem pomożesz mi przy wywiadzie , zobaczysz jak to wygląda - mruknęłam i zajęłam się dalszą częścią przeróbki - odparłam
Zaczęłam czytać i pisać , układać nowe zdania. Zastanawiałam się kto tej dziewczynie dał dyplom ukończenia szkoły. Później poszła ze mną na wywiad i zobaczyła jak to naprawdę wygląda . Było już późno więc musiałam zabrać pracę do domu. Marco już nie było bo umówiliśmy się ,że jak szybciej skończy pojedzie szybko do małego Oliviera. Zamówiłam taksówkę i pojechałam prosto do domu. Weszłam w drzwi i zobaczyłam moich dwóch mężczyzn śpiących na kanapie. Zdjęłam cicho szpilki , podeszłam do obu panów i zrobiłam im zdjęcie. Wyglądali tak słodko , Marco spał od brzegu by małemu nic się nie stało. Wrzuciłam zdjęcie na portale społecznościowe z podpisem " Moi dwaj przystojniacy:* Kocham najmocniej na świecie :* . Od razu pojawiło się milion lajków , weszłam do kuchni by zrobić coś do jedzenie . Chociaż w ten sposób chciałam mu się odwdzięczyć. Nie chciałam go budzić ale kolacja sygła,
- Marco kochanie obudź się - szturchałam nim
- Tak mamo - otworzył oczy - Moje kochanie - uśmiechnął się do mnie szeroko
- Hej przepraszam Cie ale trochę mi się przedłużyło - powiedziałam - Miałam mały problem z praktykantką ale problem jest już zażegnany- wyjaśniłam
- To dobrze - pocałował mnie w usta - Co tak pięknie pachnie ? - spytał
- Kolacja - uśmiechnęłam się
- To dobrze głodny jestem - wstał  delikatnie z kanapy
- Idź jeść , a ja go wezmę - powiedziałam i wzięłam mojego syna na ręce
Nakarmiłam go , pobawiłam się z nim , zasnął w moich ramionach. Zaniosłam go na górę do jego łóżeczka , sama poszłam zjeść kolację , by później pójść się ogarnąć . Kiedy skończyłam mój narzeczony leżał w łóżku przeglądając portale społecznościowe. Uśmiechał się pod nosem , czyli widział zdjęcie. Położyłam się obok niego , ten zagarnął mnie do siebie.
- Też Cię bardzo bardzo mocno kocham - szepnął mi do ucha
- Tak słodko wyglądaliście , że nie mogłam się oprzeć - rozmarzyłam się
- Wiem nie gniewam się - pocałował mnie w czoło - Nie mógłbym - zrobił to jeszcze raz
Póżniej zasnęłam w jego ramionach , nawet nie wiem kiedy .
___________________________________________________________________________________
Przepraszam kochane , że tak długo mnie nie było ale same wiecie.
Szkoła , dom , nauka , mecz i tak przez cały tydzień. Teraz będzie dłużysz weekend to sobie odpocznę. Następnie jadę na tydzień do Niemiec do Gernheim. Na dni europejskie. Jeśli ktoś był niech piszę swoją recenzje na ten temat. W końcu jadę do Niemiec może nie do Dortmundu ale zobaczę jak to wygląda , zwiedzę też Francję .
Życzę udanego weekendu i oczywiście trzymajcie kciuki za naszych chłopców w meczu w wilkami w Wolfsburga.
Powodzenia dla wszystkich tegorocznych maturzystów.
Połamania długopisów.
Dobranoc !!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz