Dziś miałam termin porodu , oboje z Marco martwiliśmy się jak to będzie , ja wręcz bałam się jak to będzie . Był przy mnie , opiekował się mną , miałam oparcie Ewy i Łukasza , a także wielu innych WAG"S ze szczególnym uwzględnieniem Lisy, która też była w ciąży. Wyglądałam jak słonica a mimo to Marco mówił , że wyglądam świetnie. Głupi wariat.
Obudziłam się rano , nic mi nie było , czułam się dobrze , jak zwykle z resztą. Mój narzeczony leżał obok mnie i słodko spał. Nie chcąc go budzić poszłam po ciuchu do łazienki. Tam wzięłam szybki prysznic , ubrałam się i weszłam z powrotem do naszej sypialni. Wzięłam ciuchy i ubrałam się. Byłam w ciąży więc z uwagi na to nie musiałam chodzić do pracy , chciałam ale Marco się uparł bym dla swojego i dziecka zdrowia siedziała w domu. Nudziłam się okropnie ale co można zrobić. Poszłam obudzić śpiącego jeszcze Marco.
- Kochanie wstawaj , musisz iść na trening - powiedziałam
- Nie chce mi się iść - oznajmił
- Panie Reus , z racji , że nie mogę się denerwować proszę Pana o jak najszybsze wstanie z łóżka - zaznaczyłam
Popatrzył na mnie ze zdziwieniem , chciał coś powiedzieć ale nie skomentował tego i grzecznie wstał. Ja tymczasem poszłam robić mu śniadanie. Jemu zrobiłam kawę a sobie nalałam soku . przecież jakby zobaczył to by się ze mną kłócił a tego nie chciałam. Rozległ się dzwonek do drzwi poszłam otworzyć. W nich stała uśmiechnięta Cathy. Przyjechała się mną opiekować.
- Cześć kochana jak maluszek ? - spytała wchodząc do salonu
- Jakoś mu nie śpieszno na świat - zaśmiałam się
- To chyba źle co ? - spytała
- Ja urodziłem się po terminie i wszystko ze mną w porządku - powiedział Marco , który właśnie zszedł na dół
- Tego to ja nie jestem tego pewna - zaśmiała się Cathy
- Weź się odczep Hummels - uśmiechnął się do brunetki
- Wypraszam sobie jestem Fischer - Hummels - wyjaśniła
- Czepiasz się - odparł
- Jedź bo zaraz się spóźnisz na trening - poprosiłam
- Już - usiadł i zaczął jeść
Kiedy skończył podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło , później pogłaskał po brzuchu.
- Pamiętaj jakby coś się działo od razu masz do mnie dzwonić - powiedział
- Wiem , pamiętam ale chyba jak zacznę rodzić powinnam jechać od razu do szpitala a nie czekać na Ciebie - zauważyłam
- Tak ale chce wiedzieć i szybko wtedy przyjadę - zaznaczył
- Ok - uśmiechnęłam się
Kiedy pojechał mogłam zacząć plotkować z Cathy , wypytałam ją jak było na Fashion Week w Stanach i takie tam Nagle poczułam , że coś się dzieje , ostry ból w okolicy brzucha na dodatek odeszły mi wody.
- Cathy bierz samochód i jedziemy do szpitala bo ja chyba rodzę - powiedziałam
Pomogła mi się wyzbierać jak najszybciej się dało , z auta zadzwoniłam do Marco by jak najszybciej przyjechał bo mały wyrywa się na świat. Kiedy byłyśmy już w szpitalu od razu zabrali mnie na porodówkę a Cathy czekała przed salą , czekała także na Marco i Łukasza.
Po porodzie pozwolono mi zobaczyć naszego malca , jeszcze z Marco się wahaliśmy. Kiedy przyniósł mi naszego syna, od razu wzięłam go na ręce. Był śliczny bardziej podobny do mnie niż do Marco ale to szczegół.
- Marco wiesz co ? - spytałam go
- Co tam moja najukochańsza ? - spytał mnie
- Podoba mi się ten Oliver - powiedziałam
- Serio ? - spytał
- Tak mały będzie Oliver Leon - przedstawiłam naszego syna
- Uwielbiam Cię - pocałował mnie w czoło
- Następne dziecko dostanie moje imię ok ? - spytałam
- Ok - uśmiechnął sie
Później zostałam juz sama , mogłam wkońcu trochę odpocząć po porodzie. Myślałam nad tym jak teraz będzie wyglądało moje życie. Będę matka , narzeczoną , prezenterka naszej telewizji. Będę musiała jakoś to wszystko połączyć ale nie wiem jeszcze jak . Coś razem z Marco wymyślimy. Mam nadzieję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz