- Majka ty też idziesz na to spotkanie ? - spytała moja mama
- No przecież tam pracuje - pokręciłam oczami
- Wiesz , że nie powinnaś imprezować w tym stanie - odparła
- Nie będę piła przecież - pokręciłam z niedowierzaniem głową
- A ty jak zwykle na nie - mruknęła
- Ja na nie o komu nie pasuje , że jestem w ciąży ? - spytałam
- Nie pasuje mi , że ojcem jest piłkarz - oznajmiła
-To moja sprawa - powiedziała i ze złością wyszłam z domu
Ubrana w płaszcz podążałam ulicami Dortmundu byłam wściekła na swoją mamę. Nogi same mnie niosły. Doszłam do domu najlepszej przyjaciółki - Cathy i jej męża Matsa. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Mats.
- Hej wejdź - wpuścił mnie do środka
- Hej dzięki - powiedziałam
- Co się stało? - spytała Cathy która właśnie zeszła na dół
- Moja matka mnie denerwuje a w moim stanie nie mogę się denerwować - powiedziałam za dużo nie było już wyjścia będę musiała im powiedzieć
- W jakim stanie ? - dopytywała Cathy
- Jestem w ciąży - powiedziałam
- Jejciu gratulację - krzyknęłam Cathy i mnie przytuliła
- Gratuluję - uśmiechnął się Mats
- O to poszło Twojej mamię? - spytała Cathy
- Ta, wkurzyła się o to , że ojcem jest piłkarz - powiedziałam
- Marco - stwierdzili oboje
- Noom -lekko się uśmiechnęłam
- On wie ? - spytał Mats
- Jeszcze nie , mam zamiar mu powiedzieć w święta albo trochę później i tu moja prośba nie mówcie mu nic narazie - poprosiłam
- Masz to jak w banku - uśmiechnęli się oboje
- Dzięki - uśmiechnęłam się
- Idziesz na bankiet ? - spytał Mats
- Taa i chyba muszę iść już do domu - odparłam
- Daj spokój odwiozę Cię - zaproponował Mats
- Dzięki - mruknęłam
Wsiadłam do samochodu męża mojej przyjaciółki , lubiłam Matsa zawsze miał jakieś cenne rady . Wiedziałam , że nie powie nic Marco i za to byłam mu wdzięczna. Kiedy podjechaliśmy pod domu mojego brata widziałam,że moja mama wygląda z firanki. Ciekawe co sobie pomyśli pewnie , że to z Matsem mam dziecko.
- Dzięki za podwiezienie - uśmiechnęłam się
- Proszę - odparł
- Widzimy się potem - pomachałam mu kiedy wyszłam z auta
- I jak ? - spytałam wszystkich obecnych
Kiedy zobaczyłam Marco buty wypadły mi z rąk , świetnie wyglądał. Tak strasznie ze nim tęskniłam , chciałam aby był częścią naszego życia.
- Ziemia to mojej siostry - machał mi przed twarzą ręką Łukasz
- Przepraszam zamyśliłam się - stwierdziłam
- To widzieliśmy - zaśmiał się Marco
- Idź bo zaraz Ci coś zrobię - rzuciłam go moją kremową szpilką
- Ała a to za co? - spytał zdezorientowany
- Szczerze to nie wiem - zaczęłam się śmiać
- Aha - odparł
- Jedziemy ? - spytał nas Łukasz
- Noom - odparłam
- To chodźmy - wskazał na drzwi Marco
- Z Tobą to ja nigdzie nie jadę - prychnęłam
- Aha - przytaknął
- Żartuje przecież - zaśmiałam się z jego miny
Złapał mnie za nadgarstek i pobiegł w stronę swojego auta. W rękach trzymałam swoje buty , których nie zdążyłam założyć.Kiedy wsiadłam do jego auta byłam na niego zła.
- Dzięki , że pozwoliłeś mi chociaż ubrać buty - złościłam się
- Kocham Cię taką - odparł
-Jaką ? Z bolącymi nogami ?? - spytałam
- Nie. Taką zezłoszczoną - odparł
- Aha - zamurowało mnie
Podjeżdżając pod miejsce wydarzenia widziałam minę Cathy i Matsa , chyba myśleli , że wróciłam do Marco a to totalna bzdura. Zabrałam się z Nim bo akurat jechał. Wyszłam z auta i podeszłam do dwójki swoich przyjaciół.
- Wróciliście do siebie ?? - spytałam Cathy
- Nie akurat tu jechał to mnie podwiózł - odparłam
- Taaa jasne- mruknęła Cathy
Weszliśmy do środka a tam , stoły, krzesła w sumie nic specjalnego , myślałam że bardziej się postarają. Usiadłam przy jednym z nich obok mnie Mats z Cathy , Łukasz i Ewa i o dziwno Erik. Marco usiadł przy innym zrobiło mi się smutno myślałam , że skoro coś do mnie czuje to powinien siedzieć na miejscu Durma. Nie słuchałam życzeń tylko wpatrywałam się tępo w plecy mojego btłego chłopaka , widziałam wzrok Cathy. Schyliła się do mnie.
- Powiedziałaś mu ? - spytałam
- Planowałam mu powiedzieć w Wigilię albo Sylwestra - powiedziałam
- Nie powiedział Ci ? - spytała
- O czym niby ? - spytałam ją
- O tym , że jutro jedzie do Dubaju razem z naszą masażystką klubową - oznajmiła
- Że co ?! - zdziwiłam się na całą sale
Wszyscy tam zgromadzeni popatrzyli na mnie ze zdziwieniem.
- Przepraszam proszę kontynuować- mruknęłam
Prezes znów zaczął gadać swoje , a ja zaczęłam rozmyślać. Dlaczego on mi to robi ? Dlaczego jedzie z Nią a nie ze mną ? Musiałam znać odpowiedzi i choćby miałby mnie zaboleć poprostu musiałam je znać. Kiedy cała gadanina się skończyła wstałam szybko od stołu i niczym Bolt podeszłam do Marco.
- Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć ? - nie krępowałam się zadać mu tego pytania choć stał z kolegami
- Nie tutaj - oznajmił złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę ustronnego miejsca
- No więc teraz mi powiedz dlaczego jedziesz do Dubaju z Nią ? - byłam naprawdę zdenerwowana choć nie powinnam
- My o ile dobrze pamiętam nie jesteśmy razem więc nie powinnaś się tym interesować - oznajmił
- O ile dobrze pamiętam jeszcze wczoraj pisałeś jak bardzo mnie kochasz a teraz szlajasz się z tą pindą - powiedziałam zła
- Ale tamta jak ty to powiedziałaś pindzia mnie wspiera a ty totalnie masz to w dupie - oznajmił
- Gdybym miała to w dupie nie stałabym tu teraz i z Tobą nie rozmawiała - powiedziałam
- Oczywiście - machnął ręką i chciał odejść
- Poczekaj Marco proszę- poprosiłam - Muszę Ci coś powiedzieć - dodałam kiedy się zatrzymał
- Słucham - mruknął
- Będziesz ojcem - powiedziałam niepewnie
Widziałam na jego twarzy mieszane uczucia , nie wiedziałam co myśleć. Boże najgorsze parę minut oczekiwania.
- Chciałam Ci powiedzieć w Wigilię ale Cię nie będzie więc uznałam , że powiem teraz - wyjaśniłam
Nic nie odpowiedział. Stał. Nieruchomo.
- Powiesz coś? - spytałam
Ten ode mnie odszedł bez słowa. Zrobiło mi się przykro , chciałam żeby się ucieszył a tu taka reakcja. Może musi to przetrawić wkońcu nie wszyscy dowiadują się , że zostaną ojcami. Wróciłam na miejsce usiadłam na krześle i wzięłam głęboki oddech.
- Co jest ? - spytała Cathy
- Powiedziałam mu - mruknęłam
- A on co ? - spytała mnie
- Nic zero reakcji - powiedziałam
- Doznał szoku - zaśmiała się
- To nie jest śmieszę Cathy - stwierdziłam
- Mnie to śmiesz gość zamiast się cieszyć , że będzie tatą to wychodzi z bankietu - powiedziała
- Wyszedł ? - zdziwiłam się
- Taaa - mruknęła popijając szampana
- Zatańczymy? - spytał mnie Erik
- A wiesz co chętnie - powiedziałam i wstałam z miejsca wtedy go zobaczyłam całował się z naszą masażystką
Erik pociągnął mnie w stronę parkietu bym nie patrzyła na to dalej. Jezu był kochany i opiekuńczy. Może dam mu szansę. To , że będę miała dziecko z Reusem to nie oznacza , że nie mogę ułożyć sobie życia na nowo z kimś innym. Przetańczyłam z Erikiem większość imprezy. Kiedy usiadłam poczułam , że zaczęło mi się kręcić w głowie , chyba nie powinnam była w tym stanie tak tańczyć ale musiałam się wyżyć po raz kolejny mnie zabolało i to bardzo. Miałam tego dość. Chciałam odpocząć i to teraz zaraz. Wybrałam znajomy mi numer , na tą osobę mogłam liczyć w każdej sytuacji. Odebrał po paru sygnałach.
- Jesteś we Florencji ? - spytałam go gdy odebrał
- Nie w Polsce , a o co chodzi , słyszę , że u Ciebie kiepsko - spytał
- Potrzebuje odpocząć mogę przyjechać ? - spytałam
- Pewnie moja babcia się ucieszy jak zawsze kiedy Cię widzi - zaśmiał się do słuchawki
- Będę jak najszybciej - wyjaśniłam i rozłączyłam się
Wyszłam z bankietu i poszłam na nogach do domu. Szybciutko tam dotarłam , pozbierałam najpotrzebniejsze rzeczy zapakowałam walizkę , wzięłam drugie auto Łukasza i pojechałam. Nie obchodziło mnie to , że nie zostawiłam im żadnej wiadomości. W tej sytuacji chodziło tylko o mnie. Do Truskolasów daleka droga ale wiedziałam , że dam radę. Byłam dobrym kierowcą więc o to się nie bałam. Droga przez Niemcy minęła bardzo szybko kiedy wjechałam do Polski dłużyło mi się niemiłosiernie. Zapomniałam jakie te autostrady są straszne niby było Euro ale to nie to samo co w kraju , w którym obecnie mieszkam. Po parunastu godzinach dotarłam na miejsce. Byłam zmęczona ale szczęśliwa , że dotarłam cała i zdrowa. Wysiadłam z auta i zadzwoniłam do domu rodzinnego Kuby Błaszczykowskiego- mojego najlepszego przyjaciela.
- Boże Majka jesteś przyjechałaś autem? - spytał Kuba kiedy mnie zobaczyć
- Uwierz mi , że to nie mogło czekać , musiałam to zrobić teraz zaraz - zaśmiałam się zmęczona
- Łukasz do mnie dzwonił , że zniknęłaś razem z jego ukochanym autem - odparł
- Niech się martwi mam to w nosie - powiedziałam siadając na sofie w salonie jego babci
- Dzień dobry Majka , mizernie wyglądasz - powiedziała
- Tak też się czuje babciu - mruknęłam
Uwielbiała jak tak mówiłam , poza tym sama mnie o to poprosiła. Uważała mnie za członka rodzinny.
- Porozmawiajcie sobie - uśmiechnęła się i wyszła
- Opowiadaj co Cię do mnie sprowadza ? - spytał
- Może zacznę od początku. Rozstałam się z Marco , bo myślał , że zdradzam go z Erikiem, póżniej okazało się , że jestem z nim w ciąży. Tak będziesz wujkiem. Nie chciałam mu powiedzieć. Cierpiałam bardzo po jego odejściu , w końcu mnie przeprosił mówiąc ,że mnie kocha i był totalnym debilem , że chce bym znów to niego wróciła. Ja zaczęłam się wahać do wczoraj , powiedziałam mu nawet o ciąży. Chciałam w sumie w święta ale , że wyjechał dzisiaj do Dubaju ze swoją nową dziewczyną więc powiedziałam mu wcześniej. Miałam tego wszystkiego dość i stwierdziłam , że muszę odpocząć i zadzwoniłam - skończyłam mój monolog
- O ile wiem nie wyjechał i znosi jajko , że to przez niego wyjechałaś Bóg jeden wie , a ta dziewczyna była po to by sprawdzić czy nadal szczerze go kochasz. Łukasz mu mówił , że się nieźle wkurzysz i tak się też stało - wyjaśnił
- Nie wyjechał ? - spytałam
- Nie odwołał to . Tak mówi Łukasz - mruknął
- Niech się martwi , a Łukaszowi napisz , że jestem u Ciebie i żebym nie mówił nic Panu Reusowi - poprosiłam
- Jane , że napiszę a ty idź się połóż bo zasypiasz na stojąco - zaśmiał się mój przyjaciel
- Tak jest Panie kapitanie - zaśmiałam się
- Chodź pokaże Ci pokój - wstał z kanapy - A tak wogóle to gratuluje małej lub małego Reusa - pokazał na mój brzuch
- Dzięki mam nadzieje , że to będzie chłopak - wyjaśniłam
- Jeszcze nie wiesz? - spytał
- Jest za wcześnie - uśmiechnęłam się
On tylko palną się w głowę Wziął walizkę i zaprowadził mnie to małego pokoju na piętrze.
- Może być ? - spytał
- Jasne wiesz , że zawsze uwielbiałam spać w tym pokoju - pokazałam mu język
- Wiem śpij dobrze - powiedział i zamknął za sobą drzwi wychodząc
Faktycznie gdy Łukasz zaprzyjaźnił się z Kubą to często tu bywaliśmy. Nie czas na wspomnienia. Byłam zbyt zmęczona. Zmyłam resztki makijażu , przebrałam się w piżamkę i wsunęłam się pod kołdrą. Pachniała świeżością. Po kilku chwilach zasnęłam ze zmęczenia.