środa, 23 grudnia 2015

Rodział11:O czym niby??....

Stylizacja Wiosenne Dziś miało się odbyć spotkanie Bożonarodzeniowe dla pracowników , piłkarzy. Od rana tryskałam energią Nie wiem czy to za sprawą tego , że nie miewałam już porannych mdłości. Szczerze trochę przytyłam ale ogólnie było dobrze. Obudziłam się coś po 10 , spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Miałam nadzieje , że Marco napisał mi jakąś wiadomość a tutaj nic. Czyżby przestał się o mnie starać. Miałam nadzieje , że nie bo mamy dziecko ale to nie jedyny powód. Kocham go bardzo mocno. Podniosłam się z łóżka , poszłam do łazienki gdzie wzięłam prysznic , nabalsamowałam ciało i przebrałam się.  Zeszłam na dół. Zobaczyłam swoich rodziców , wczoraj dowiedzieli się , że jestem w ciąży.Przyjęli to wszystko w miarą w porządku ale widziałam po nich , że im to nie pasuje, bo to dziecko Niemca itp. Usiadłam przy stole i zajęłam się jedzeniem. Nie chciałam z nimi rozmawiać , powinni być szczęśliwi , że nie będę sama i będę miała dziecko ale nie im nie pasuje , że ojcem jest piłkarz a do tego z Niemiec.  To był mój wybór więc nie mają prawa się wtrącać i koniec.
- Majka ty też idziesz na to spotkanie ? - spytała moja mama
- No przecież tam pracuje - pokręciłam oczami
- Wiesz , że nie powinnaś imprezować w tym stanie - odparła
- Nie będę piła przecież - pokręciłam z niedowierzaniem głową
- A ty jak zwykle na nie - mruknęła
- Ja na nie o komu nie pasuje , że jestem w ciąży ? - spytałam
- Nie pasuje mi , że ojcem jest piłkarz - oznajmiła
-To moja sprawa - powiedziała i ze złością wyszłam z domu
Ubrana w płaszcz podążałam ulicami Dortmundu byłam wściekła na swoją mamę. Nogi same mnie niosły. Doszłam do domu najlepszej przyjaciółki - Cathy i jej męża Matsa. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Mats.
- Hej wejdź - wpuścił mnie do środka
- Hej dzięki - powiedziałam
- Co się stało? - spytała Cathy która właśnie zeszła na dół
- Moja matka mnie denerwuje a w moim stanie nie mogę się denerwować - powiedziałam za dużo nie było już wyjścia będę musiała im powiedzieć
- W jakim stanie ? - dopytywała Cathy
- Jestem w ciąży - powiedziałam
- Jejciu gratulację - krzyknęłam Cathy i mnie przytuliła
- Gratuluję - uśmiechnął się Mats
- O to poszło Twojej mamię? - spytała Cathy
- Ta, wkurzyła się o to , że ojcem jest piłkarz - powiedziałam
- Marco - stwierdzili oboje
- Noom -lekko się uśmiechnęłam
- On wie ? - spytał Mats
- Jeszcze nie , mam zamiar mu powiedzieć w święta albo trochę później i tu moja prośba nie mówcie mu nic narazie - poprosiłam
- Masz to jak w banku - uśmiechnęli się oboje
- Dzięki - uśmiechnęłam się
- Idziesz na bankiet ? - spytał Mats
- Taa i chyba muszę iść już do domu - odparłam
- Daj spokój odwiozę Cię - zaproponował Mats
- Dzięki - mruknęłam
Wsiadłam do samochodu męża mojej przyjaciółki , lubiłam Matsa zawsze miał jakieś cenne rady . Wiedziałam , że nie powie nic Marco i za to byłam mu wdzięczna. Kiedy podjechaliśmy pod domu mojego brata widziałam,że moja mama wygląda z firanki. Ciekawe co sobie pomyśli pewnie , że to z Matsem mam dziecko.
- Dzięki za podwiezienie - uśmiechnęłam się
- Proszę - odparł
- Widzimy się potem - pomachałam mu kiedy wyszłam z auta
Stylizacja Cukierku mój Weszłam do domu do domu  i od razu zaczęły się pytania. Miałam ich dość więc poszłam na górę do swojego pokoju aby przygotować się do bankietu. Zmyłam makijaż i pomalowałam się jeszcze raz. Ubrałam sukienkę , ułożyłam fryzurę i dodatki. Zeszłam na dół trzymając w rękach buty na obcasach.
- I jak ? - spytałam wszystkich obecnych
Kiedy zobaczyłam Marco buty wypadły mi z rąk , świetnie wyglądał. Tak strasznie ze nim tęskniłam , chciałam aby był częścią naszego życia.
- Ziemia to mojej siostry - machał mi przed twarzą ręką Łukasz
- Przepraszam zamyśliłam się - stwierdziłam
- To widzieliśmy - zaśmiał się Marco
- Idź bo zaraz Ci coś zrobię - rzuciłam go moją kremową szpilką
- Ała a to za co? - spytał zdezorientowany
- Szczerze to nie wiem - zaczęłam się śmiać
- Aha - odparł
- Jedziemy ? - spytał nas Łukasz
- Noom - odparłam
- To chodźmy - wskazał na drzwi Marco
- Z Tobą to ja nigdzie nie jadę - prychnęłam
- Aha - przytaknął
- Żartuje przecież - zaśmiałam się z jego miny
Złapał mnie za nadgarstek i pobiegł w stronę swojego auta. W rękach trzymałam swoje buty , których nie zdążyłam założyć.Kiedy wsiadłam do jego auta byłam na niego zła.
- Dzięki , że pozwoliłeś mi chociaż ubrać buty - złościłam się
- Kocham Cię taką - odparł
-Jaką ? Z bolącymi nogami ?? - spytałam
- Nie. Taką zezłoszczoną - odparł
- Aha - zamurowało mnie
Podjeżdżając pod miejsce wydarzenia widziałam minę Cathy i Matsa , chyba myśleli , że wróciłam do Marco a to totalna bzdura. Zabrałam się z Nim bo akurat jechał. Wyszłam z auta i podeszłam do dwójki swoich przyjaciół.
- Wróciliście do siebie ?? - spytałam Cathy
- Nie akurat tu jechał to mnie podwiózł - odparłam
- Taaa jasne- mruknęła Cathy
Weszliśmy do środka a tam , stoły, krzesła w sumie nic specjalnego , myślałam że bardziej się postarają. Usiadłam przy jednym z nich obok mnie Mats z Cathy , Łukasz i Ewa i o dziwno Erik. Marco usiadł przy innym zrobiło mi się smutno myślałam , że skoro coś do mnie czuje to powinien siedzieć na miejscu Durma. Nie słuchałam życzeń tylko wpatrywałam się tępo w plecy mojego btłego chłopaka , widziałam wzrok Cathy. Schyliła się do mnie.
- Powiedziałaś mu ? - spytałam
- Planowałam mu powiedzieć w Wigilię albo Sylwestra - powiedziałam
- Nie powiedział Ci ? - spytała
- O czym niby ? - spytałam ją
- O tym , że jutro jedzie do Dubaju razem z naszą masażystką klubową - oznajmiła
- Że co ?! - zdziwiłam się na całą sale
Wszyscy tam zgromadzeni popatrzyli na mnie ze zdziwieniem.
- Przepraszam proszę kontynuować- mruknęłam
Prezes znów zaczął gadać swoje , a ja zaczęłam rozmyślać. Dlaczego on mi to robi ? Dlaczego jedzie z Nią a nie ze mną ? Musiałam znać odpowiedzi i choćby miałby mnie zaboleć poprostu musiałam je znać. Kiedy cała gadanina się skończyła wstałam szybko od stołu i niczym Bolt podeszłam do Marco.
- Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć ? - nie krępowałam się zadać mu tego pytania choć stał z kolegami
- Nie tutaj - oznajmił złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę ustronnego miejsca
- No więc teraz mi powiedz dlaczego jedziesz do Dubaju z Nią ? - byłam naprawdę zdenerwowana choć nie powinnam
- My o ile dobrze pamiętam nie jesteśmy razem więc nie powinnaś się tym interesować - oznajmił
- O ile dobrze pamiętam jeszcze wczoraj pisałeś jak bardzo mnie kochasz a teraz szlajasz się z tą pindą - powiedziałam zła
- Ale tamta jak ty to powiedziałaś pindzia mnie wspiera a ty totalnie masz to w dupie - oznajmił
- Gdybym miała to w dupie nie stałabym tu teraz i z Tobą nie rozmawiała - powiedziałam
- Oczywiście - machnął ręką i chciał odejść
- Poczekaj Marco proszę- poprosiłam - Muszę Ci coś powiedzieć - dodałam kiedy się zatrzymał
- Słucham - mruknął
- Będziesz ojcem - powiedziałam niepewnie
Widziałam na jego twarzy mieszane uczucia , nie wiedziałam co myśleć. Boże najgorsze parę minut oczekiwania.
- Chciałam Ci powiedzieć w Wigilię ale Cię nie będzie więc uznałam , że powiem teraz - wyjaśniłam
Nic nie odpowiedział. Stał. Nieruchomo.
- Powiesz coś? - spytałam
Ten ode mnie odszedł bez słowa. Zrobiło mi się przykro , chciałam żeby się ucieszył a tu taka reakcja. Może musi to przetrawić wkońcu nie wszyscy dowiadują się , że zostaną ojcami. Wróciłam na miejsce usiadłam na krześle i wzięłam głęboki oddech.
- Co jest ? - spytała Cathy
- Powiedziałam mu - mruknęłam
- A on co ? - spytała mnie
- Nic zero reakcji - powiedziałam
- Doznał szoku - zaśmiała się
- To nie jest śmieszę Cathy - stwierdziłam
- Mnie to śmiesz gość zamiast się cieszyć , że będzie tatą to wychodzi z bankietu - powiedziała
- Wyszedł ? - zdziwiłam się
- Taaa - mruknęła popijając szampana
- Zatańczymy? - spytał mnie Erik
- A wiesz co chętnie - powiedziałam i wstałam z miejsca wtedy go zobaczyłam całował się z naszą masażystką
Erik pociągnął mnie w stronę parkietu bym nie patrzyła na to dalej. Jezu był kochany i opiekuńczy. Może dam mu szansę. To , że będę miała dziecko z Reusem to nie oznacza , że nie mogę ułożyć sobie życia na nowo z kimś innym. Przetańczyłam z Erikiem większość imprezy. Kiedy usiadłam poczułam , że zaczęło mi się kręcić w głowie , chyba nie powinnam była w tym stanie tak tańczyć ale musiałam się wyżyć po raz kolejny mnie zabolało i to bardzo. Miałam tego dość. Chciałam odpocząć i to teraz zaraz. Wybrałam znajomy mi numer , na tą osobę mogłam liczyć w każdej sytuacji. Odebrał po paru sygnałach.
- Jesteś we Florencji ? - spytałam go gdy odebrał
- Nie w Polsce , a o co chodzi , słyszę , że u Ciebie kiepsko - spytał
- Potrzebuje odpocząć mogę przyjechać ? - spytałam
- Pewnie moja babcia się ucieszy jak zawsze kiedy Cię widzi - zaśmiał się do słuchawki
- Będę jak najszybciej - wyjaśniłam i rozłączyłam się
Wyszłam z bankietu i poszłam na nogach do domu. Szybciutko tam dotarłam , pozbierałam najpotrzebniejsze rzeczy zapakowałam walizkę , wzięłam drugie auto Łukasza i pojechałam. Nie obchodziło mnie to , że nie zostawiłam im żadnej wiadomości. W tej sytuacji chodziło tylko o mnie. Do Truskolasów daleka droga ale wiedziałam , że dam radę. Byłam dobrym kierowcą więc o to się nie bałam. Droga przez Niemcy minęła bardzo szybko kiedy wjechałam do Polski dłużyło mi się niemiłosiernie. Zapomniałam jakie te autostrady są straszne niby było Euro ale to nie to samo co w kraju , w którym obecnie mieszkam. Po parunastu godzinach dotarłam na miejsce. Byłam zmęczona ale szczęśliwa , że dotarłam cała i zdrowa. Wysiadłam z auta i zadzwoniłam do domu rodzinnego Kuby Błaszczykowskiego- mojego najlepszego przyjaciela.
- Boże Majka jesteś przyjechałaś autem? - spytał Kuba kiedy mnie zobaczyć
- Uwierz mi , że to nie mogło czekać , musiałam to zrobić teraz zaraz - zaśmiałam się zmęczona
- Łukasz do mnie dzwonił , że zniknęłaś razem z jego ukochanym autem - odparł
- Niech się martwi mam to w nosie - powiedziałam siadając na sofie w salonie jego babci
- Dzień dobry Majka , mizernie wyglądasz - powiedziała
- Tak też się czuje babciu - mruknęłam
Uwielbiała jak tak mówiłam , poza tym sama mnie o to poprosiła. Uważała mnie za członka rodzinny.
- Porozmawiajcie sobie - uśmiechnęła się i wyszła
- Opowiadaj co Cię do mnie sprowadza ? - spytał
- Może zacznę od początku. Rozstałam się z Marco , bo myślał , że zdradzam go z Erikiem, póżniej okazało się , że jestem z nim w ciąży. Tak będziesz wujkiem. Nie chciałam mu powiedzieć. Cierpiałam bardzo po jego odejściu , w końcu mnie przeprosił mówiąc ,że mnie kocha i był totalnym debilem , że chce bym znów to niego wróciła. Ja zaczęłam się wahać do wczoraj , powiedziałam mu nawet o ciąży. Chciałam w sumie w święta ale , że wyjechał dzisiaj do Dubaju ze swoją nową dziewczyną więc powiedziałam mu wcześniej. Miałam tego wszystkiego dość i stwierdziłam , że muszę odpocząć i zadzwoniłam - skończyłam mój monolog
- O ile wiem nie wyjechał i znosi jajko , że to przez niego wyjechałaś Bóg jeden wie , a ta dziewczyna była po to by sprawdzić czy nadal szczerze go kochasz. Łukasz mu mówił , że się nieźle wkurzysz i tak się też stało - wyjaśnił
- Nie wyjechał ? - spytałam
- Nie odwołał to . Tak mówi Łukasz - mruknął
- Niech się martwi , a Łukaszowi napisz , że jestem u Ciebie i żebym nie mówił nic Panu Reusowi - poprosiłam
- Jane , że napiszę a ty idź się połóż bo zasypiasz na stojąco - zaśmiał się mój przyjaciel
- Tak jest Panie kapitanie - zaśmiałam się
- Chodź pokaże Ci pokój - wstał z kanapy - A tak wogóle to gratuluje małej lub małego Reusa - pokazał na mój brzuch
- Dzięki mam nadzieje , że to będzie chłopak - wyjaśniłam
- Jeszcze nie wiesz? - spytał
- Jest za wcześnie - uśmiechnęłam się
On tylko palną się w głowę Wziął walizkę i zaprowadził mnie to małego pokoju na piętrze.
- Może być ? - spytał
- Jasne wiesz , że zawsze uwielbiałam spać w tym pokoju - pokazałam mu język
- Wiem śpij dobrze - powiedział i zamknął za sobą drzwi wychodząc
Faktycznie gdy Łukasz zaprzyjaźnił się z Kubą to często tu bywaliśmy. Nie czas na wspomnienia. Byłam zbyt zmęczona. Zmyłam resztki makijażu , przebrałam się w piżamkę i wsunęłam się pod kołdrą. Pachniała świeżością. Po kilku chwilach zasnęłam ze zmęczenia.

środa, 16 grudnia 2015

Rozdział10: Bo jesteśmy profesjonalistami....

W sobotą drużyna z Dortmundu rozegrała ostatni mecz w tym roku na Signal Indunie. Został im jeszcze mecz z Augsburgiem w Pucharze Niemiec i wyjazdowe spotkanie. Wracając do meczu z soboty , grali z Frankfurtem. Wygrali 4-1 a Marco okupił mecz kontuzją. Bramki strzelali: Henrich Mikkitarjan , Aubameyang , Mats Hummels oraz Arian Ramos przy jego golu mój kochany brat zaliczył asystę. Byłam obecna na tym meczu mimo , że byłam na zwolnieniu lekarskim. Tak Watze wiedział o mojej ciąży ale obiecał , że nikomu nie powie. Miałam taką nadzieje.  Martwiłam się o Marco czy to nic poważnego , mieliśmy jeszcze parę meczy w tym roku do rozegrania. Był naszym kluczowym graczem. Obudziłam się rano , spojrzałam na wyświetlacz widniała na nim 8 rano. Dziś mimo zwolnienia postanowiłam pójść do pracy. Poszłam pod prysznic , umyłam się , uczesałam , pomalowałam i wyszłam z pomieszczenia. Zeszłam na dół , gdzie spotkałam Marco. Stanęłam w miejscu , wpatrując się w niego z szerokimi oczami.
Stylizacja gracja-elegancja- Hej ciocia - wyrwała mnie z transu moja mała chrześnica
- Hej Sarcia - uśmiechnęłam się do niej i wzięłam ją na ręce
- Prosiłem Cię o coś - zaczął Łukasz
- Przestań nie jestem chora - uśmiechnęłam się
- Jak chcesz - poruszał ramionami
- Jak się czujesz ?? - spytał mnie Marco
- Jest okeey dzięki , że pytasz - powiedziałam lekko się rumieniąc
- Oj spaliłaś rumieńca - zaśmiał się Marco
- A idź mi bo nie wytrzymam z Tobą - pokazałam na drzwi
- Mam wyjść ?? - spytał
- Nie żartowałam - uśmiechnęłam się lekko
- A ty gdzie się w ogóle wybierasz?? - wtrącił Łukasz
- Jak to gdzie do pracy - zdziwili się oboje
- Normalnie nie będę w domu siedzieć - oznajmiłam i posadziłam Sarę na krześle
- Napewno nie - zabronił mi Łukasz
- Nie możesz mi zabronić ! - krzyknęłam na niego
- Nie ale się martwię - wyjaśnił
- Nie musisz - uśmiechnęłam się lekko - Wiesz , że dbam o siebie jak najlepiej potrafię a poza tym znasz moją pracę , jest siedząca więc będzie okeey - dodałam
- Wiem ale - zaczął
- Nie ma żadnego ale - pogłaskałam go po ramieniu
- Powiecie mi o co chodzi ?? - spytał zdezorientowany Marco
- O nic - powiedziałam zanim Łukasz otworzył usta
- Okeey - Marco machnął na to ręką
Tak miało być na razie miał nie wiedzieć , wiadomo bałam się co będzie później gdy się dowie ale co mogłam zrobić. Przecież mu nie powiem. Jutro miałam pierwszą wizytę u ginekologa bałam się ale Ewa obiecała , że ze mną pójdzie.
- Ziemia do mojej siostry - machał mi przed oczyma ręką
- Przepraszam zamyśliłam się - mruknęłam
- Zauważyliśmy - uśmiechnął się Marco
- Ty nie bądź taki do przodu , bo to , że z Tobą rozmawiam nie oznacza , że Ci wybaczyłam - zaznaczyłam
- Wiem przepraszam - posmutniał
- Podwieźć Cię do pracy ?? - spytał Łukasz zmieniając temat
- No raczej - zaśmiałam się
Poszłam do przedpokoju ubrałam płaszcz , komin i czapkę i wyszłam z domu. Za mną Marco i Łukasz. Ten pierwszy poszedł do swojego Astona i odjechał , a ja z Łukaszem jego Audi pojechaliśmy na Indunę. Tam wysiadłam na parkingu i poszłam do budynku. W moim gabinecie napotkałam serię pytań , o kurwa nie było mnie raptem parę dni , a już tyle zaległości.Rozebrałam się i usiadłam do biurka. Tam zabrałam się do redagowania wywiadów , na naszą stroną. Później poczytałam co chcą nagrywać dla BVB World. Okazało się , że mamy nagrywać dzisiaj razem z Marco wywiad kibice zadawali mu pytania , a ja je miałam mu zadać na wizji. . Ucieszył mnie ten fakt i znów motyle w brzuchu jak wtedy gdy po raz pierwszy raz go zobaczyłam.Weszłam na murawę stadionu by pogadać z chłopakami.
- Hej - pomachałam im
- No hej - krzyknął kapitan BVB Mats Hummels
- Co tam?? - spytałam go gdy do mnie podbiegł
- Dobrze a u Ciebie? - spytał patrząc na mój brzuch
- W porządku - oznajmiałam
- To dobrze wszyscy się o Ciebie martwiliśmy - mruknął
- Nie trzeba było teraz jest lepiej - zaśmiałam się
- Rzeczywiście wyglądasz lepiej - zauważył - Chyba przytyłaś - mruknął
- No wiesz co! - oburzyłam sie
- Przepraszam nie chciałem - podniósł ręce w obronnym geście
- Wybaczam - poczochrałam mu włosy
- Lece biegać dalej bo Tuchel zaraz mnie zje - uśmiechnął się
- To cześć - pomachałam mu na pożegnanie
Udałam się do naszych lekarzy aby dowiedzieć się co ze stanem zdrowia mojego byłego chłopaka. Tam zapukałam lekko do drzwi no i weszłam. Moim oczom ukazał się Marco w samych bokserkach i nasza nowa masażystka. Wkurzyłam się jak nigdy.
- Jesteś - podszedł do mnie Marco
- Noom i czeka Cię odpowiadanie na pytania kibiców pamiętasz , czy nie bardzo bo jesteś aż tak zajęty ?? - spytałam oburzona
- Nie już kończymy - oznajmił lekko się uśmiechając
- Poczekam na zewnątrz - wskazałam na drzwi
- Daj spokój widziałaś mnie przecież w samych bokserkach - zaśmiał się
- Jak widać nie tylko ja - wskazałam głową na naszą młodą nową masażystkę
- Daj spokój ja ma mi robić masaże mięśnia przywodziciela ?? - spytał
- Nie wiem normalnie - odparłam
- Jesteś zazdrosna - oznajmił
- Chyba śnisz ubieraj się bo pójdziesz tak udzielać wywiadu , Damska cześć kibiców napewno będzie zachwycona - zaśmiałam się
- Dobra już dobra - powiedział to zakładając spodnie
- I tak ma być - klasnęłam w dłonie
Kiedy wyszliśmy do sali , gdzie miało odbyć się nagranie Marco przysunął mnie do siebie i pocałował jak nigdy nie całował. Ja odwzajemniałam mu się tym samym. Kochałam go a moje serce po raz kolejny biło jak oszalałe. Jejku był niesamowity tak jak wtedy gdy się poznaliśmy. Nagle do pomieszczenia wszedł mój brat , od razu z Marco od siebie odskoczyliśmy. Popatrzył na nas i tylko się uśmiechnął.
- Marco odwieź ją potem do domu bo ja już muszę jechać do domu - oznajmił Łukasz
- Oczywiście - zasalutował
- To , że nie skomentowałem sytuacji , w której Was znalazłem to nie oznacza , że to zaakceptowałem- mruknął mój kochany brat
- Po co tak wcześnie jedziesz do domu przecież możesz zostać na nagraniu ? - spytałam
- Jadę na lotnisko po naszych rodziców - wyjaśnił
- To dziś?!- zadziwiałam się
- Tak nie pamiętasz? - spytał
- Jakoś wypadło mi z głowy - odparłam
- Dobra ja Was zostawiam - powiedział - Tylko bez całowania - pogroził nam palcem
- Przypilnuje ich - wtrącił Tuchel
Spaliłam tylko buraka i poszłam sprawdzać pytania jakie miałam zadać na wizji. Nie wytrzymam czy Łukasz musi wszystko wyolbrzymiać? Przecież to tylko pocałunek, a może nie? Za mną odpowiadają hormony ciążowe ale co przemawia za Marco to nie wiem.Nie chce znów cierpieć.
- Dobra nagrywamy - oznajmiłam klaskając w dłonie
- Jak sobie Pani życzy - uśmiechnął się do mnie Marco
- Tak sobie życzę bo nie mam ochoty siedzieć tutaj do wieczora , w tym stanie muszę odpoczywać - wypaliłam
Marco popatrzył na mnie z zaciekawieniem. Długo ciąży przed nim nie ukryje. Usiadłam na kanapie a Marco obok mnie.
- Witam w BVB World w dzisiejszym odcinku naszym gościem będzie Wasz ulubiony zawodnik Marco Reus. Odpowie na Wasze pytania , które zadawaliście nam na stronie- zaczęłam - Zacznijmy - dodałam
- Pierwsze pytanie które zadaliście to : Jak się czujesz po ostatnim meczu z Frankfurtem ?? - zadałam swojemu ex pytanie
- Cóż powiedzieć , moja kontuzja wykluczyła mnie z gry do końca tego roku , nie zagram meczu z Augsburgiem w Pucharze Niemiec oraz wyjazdowym meczu z Koln z powodu kontuzji mięśnia przywodziciela - powiedział
- Jak to jest grać przed Żółtą ścianą ? - następne pytanie
- Niesamowite , kibice , którzy tam stoją są najlepszymi jakich mamy , nie żeby reszta była zła ale oni są poprostu wyjątkowi. Ich niesamowite oprawy podczas meczów są ekstra - odparł
- Nie żebym wymyśliła to pytanie ale takowe padło : Masz dziewczynę?? - spytałam
- Na razie nie mam ale chciałbym aby moja kochana ex dziewczyna do mnie wróciła - powiedział
- Następne pytanie :Kto z Borussii jest Twoim najlepszym kumplem? - padło kolejne pytanie
- Mam wybrać jednego? - spytał
- Piszę kumpel więc raczej jeden - odparłam
- Zdecydowanie Auba - odparł
- Jaki jest Twój wymarzony typ kobiety ?? - spytałam
- No więc brunetka długie włosy , niebieskie oczy , wysoka i zeby miała proste zęby - odpowiedział
- Chyba niewiele dziewcząt wpisuje się w te wymagania ale nie mnie to oceniać. Kolejne pytanie : Co lubisz w dziewczynach? - spytałam
- Kolejne pytanie o dziewczynach- zaśmiał się
- Nie ja je wymyśliłam - uśmiechnęłam się
- No więc co lubię : to , że są nieśmiałe że robią niewinne miny , uśmiech i oczy - odparł
- Okeey : Twoja ulubiona potrawa? - spytałam
- Gulasz z puree z ziemniaków- odparł bez zająknięcia
- Co lubisz słuchać? - spytałam choć znałam odpowiedź ale to nie ja wymyśliłam te pytania
- Zdecydowanie Chris Brown i Justin Bieber - oznajmił
- Przybyło Ci w tym momencie więcej fanek w postaci Beliebers - zaśmiałam się - Najpierw chciałbyś mieć syna czy córkę ?? - spytałam
- Syna nazywałbym Go Omer - odpowiedział
-  Twoje wymarzone miejsce na wakacje to??- spytałam
- Ameryka - powiedział
- I ostatnie pytanie : Z kim najchętniej zjadłbyś kolacje ?? - spytałam
- Ta osoba ma być sławna? - zadał pomocnicze pytanie
- Chyba tak , nie napisali - zaśmiałam się
- Jeśli chodzi o sławną osobę o z prezydentem Ameryki Barackiem Obamą - powiedział
- Dzięki Marco , że wpadłeś i odpowiedziałeś na kilka pytań od Twoich fanów - powiedziałam do kamery
- Dla mnie to czysta przyjemność- oznajmił uśmiechając się do kamery
- W przyszłym tygodniu z pytaniami zmierzy się Erik Durm . Pytania możecie zadawać na naszej stronie internetowej , wybierzemy najlepsze i zadam je na wizji. Najlepsze pytania zostaną nagrodzone. Zwycięzców dzisiejszych pytani możecie zobaczyć u dołu ekranu lub na naszej stronie internetowej Do zobaczenia w najbliższą środę - zakończyłam
- I cięcie - uśmiechnął się kamerzysta - Dobra ekipa była bo nie musieliśmy robić cięć - dodał
- Bo jesteśmy profesjonalni - uśmiechnął się Marco
- Kto jest to jest - zakpiłam z niego
- Taa jasne jak chcesz możesz wrócić zaraz na nogach do domu - powiedział
- No nie złość się już tak - puściłam mu oczko
- Nie mam zamiaru - mruknął
- Idziemy bo jestem zmęczona ? - spytałam go po chwili
- Jasne - oznajmił - Trzymajcie się - rzucił do wszystkich i wyszedł a ja za nim
Jeszcze tydzień temu nie pomyślałabym że między nami może znów zapanować spokój , że nie będę miała ochoty go zabić za to co mi zrobił. Dzięki niemu znów się uśmiecham. Jechałam jego autem słuchając naszego wspólnego idola Justina , a konkretniej piosenki Love Yourself kochałam ją a on o tym wiedział. Podjechaliśmy do domu Łukasza kiedy było już ciemno , nie wiem ile siedziałam na tej Indunie no ale trudno taka moja praca.
- Trzymaj się Marco i dzięki za podwiezienie do domu - powiedziałam
- Nie ma za co - mruknął
Chciałam już wychodzić ale mnie zatrzymał.
- Majka? - zaczął
- Hymm? - mruknęłam
- To co mówiłem o swojej byłej było o Tobie - powiedział
- Wiem - odparłam
- Przepraszam - powiedział
- Przeprosiny przyjęte - uśmiechnęłam się do niego lekko
- Teraz wiem jakim byłem głupcem myśląc,że zdradzasz mnie z Erikiem - odparł
- Jednak mi nie wierzyłeś i skończyło się tak jak się skończyło - oznajmiłam
- Wiem i za to przepraszam. - zaczął - Chciałbym zacząć od początku - dodał
- Co masz przez to na myśli? - spytałam
- Nie wiem randki a później by się zobaczyło , wiedz , ze nie potrafię bez Ciebie żyć - powiedział
Wiedziałam , że trudno mu się mówi o uczuciach szczególnie teraz kiedy nie wiem czy zgodzę się na taki układ.
- Marco ja sama nie wiem , muszę to przemyśleć- oznajmiłam
- Dam Ci czas na przemyślenia tyle ile będziesz potrzebować - mruknął
- Dziękuje - uśmiechnęłam się lekko
- Poczekam na osobę , którą kocham najmocniej na świecie - powiedział
- Marco też Cię kocham ale potrzebuje czasu - odparłam
- Wiem - złapał mnie za ramię
Bałam się , że zaraz mnie pocałuje i znów mu wybaczę bez przemyślenia czegokolwiek.
- Marco muszę lecieć bo moi rodzice przyjechali - powiedziałam
- Dobrze to leć nie zatrzymuje Cię już - odparł
- Trzymaj się - pocałowałam go w policzek
- Ty też - odparł
Wysiadłam z auta i odetchnęłam z ulgą już zaczął mnie przekonywać. Złapałam się za brzuch. To sprawka tego maleństwa to ono nas chce nas ponownie połączyć. Bałam się. Weszłam do domu , a tam na progu od razu moja mama i tato pytali mnie dlaczego tak długo mi zeszło. Powiedziałam tylko , że musiałam coś nagrać dla klubowej telewizji a jutro zobaczą tego efekt. Rozebrałam się , poszłam do kuchni i odgrzałam sobie obiad. Zjadłam go pośpiesznie i poszłam do siebie do pokoju by wziąć prysznic. Rozebrałam się weszłam pod prysznic , a kiedy skończyłam ubrałam piżamę i poszłam na dół by porozmawiać z rodzicami.
- Co tak długo - pytał tata
- Musiałam się ogarnąć - wyjaśniłam
- Nie powinnaś tyle pracować - powiedziała moja mama
- Tam głównie siedzę - mruknęłam
- Taa- prychnął Łukasz
- Insynuujesz coś ?  - spytałam go
- Ja nie - zaśmiał się
- A gdzie ten Twój chłopak - spytała moja mama
Kubek wypadł mi z ręki , przecież jej nie powiem ,że jestem z nim w ciąży bo chyba by mnie wydziedziczyła. Nie wiem jak ja jej to powiem.
- Rozstaliśmy się - mruknęłam i zaczęłam zbierać resztki kubka
- A ja myślałam , że go poznam - westchnęła moja mama
- Poznasz poznasz - zaśmiał się Łukasz - Może się zejdą - dodał
- Tego nie wiem - odparłam
Wkurzyłam się i poszłam na górę do swojego pokoju. Położyłam się do łóżka , spojrzałam jeszcze na telefon. Dostałam słodkiego sms'a od Marco.
M: Pamiętaj , że kocham Cię najbardziej na świecie i nigdy nie przestanę. Będę czekał na Ciebie tyle ile uznasz za stosowne. 
Uśmiechnęłam się do ekranu i zasnęłam.

środa, 9 grudnia 2015

Rozdział9: Też tego chce..

Obudziłam się rano i znów to samo , efekt totalnej pustki. Dni mijały a samotność mnie dobijała. Niby miałam brata , przyjaciół ale nie było przy mnie mojego kochanego Marco. Tak bardzo chciałam znów go przytulić , poczuć jego zapach. To było naprawdę dobijające. Z każdym dniem wyglądałam coraz gorzej , coraz mniej spałam ,czułam się słaba i bez ducha. Postawiłam nogę na miękkim dywanie w pokoju. Nie chciałam wstawać ale praca mnie wzywała. Praca.. znów go zobaczę i znów poczuje to dziwne ukucie w sercu. Poszłam pod prysznic i znów do moich oczu napłynęły łzy. Nic się nie układało ale musiałam z tym żyć. Przed wszystkim udawałam , że jest dobrze a wcale tak nie było. Wyszłam z pod prysznica , pomalowałam się , ubrałam i zeszłam na śniadanie choć wcale nie miałam ochoty go jeść. Na dodatek spóźnia mi się okres. Zajebiście.
Stylizacja vvv- Hej Maja - przywitał się ze mną Auba , który siedział w kuchni razem z moim bratem
- Hej Auba - uśmiechnęłam się lekko
- Majka zostaniesz dziś z Sarą wieczorem ?? - spytał mnie Łukasz
- A mam inne wyjście ?? - spytałam
- Nie - odparł
- Więc zostanę - mruknęłam
- Fajny obfit - pochwalił mnie Auba
- Dzięki - szczerze się uśmiechnęłam
- A jakąś kurkę na to zakładasz?? - spytał Łukasz
- No - zaśmiałam się i wypiłam łyk kawy
- Zjedz coś a nie pijesz to świństwo - poprosił mój brat
- Daj mi spokój okeey- warknęłam na niego
Wyszłam z domu biorąc ze sobą tylko kurtkę. Poszłam na Indunę na piechotę byłam zła , wściekała czy może rozżalona?? Nie wiem na dodatek ten spóźniający się okres. Szlak by to trafił jedyne z kim spałam to Marco. A co jeśli jestem w ciąży?? Nie napewno nie. Zdecydowanie nie. Weszłam na terytorium stadionu więc przestałam o tym myśleć.
- Porypało Cię !! - krzyknął na mnie Łukasz , którego spotkałam na parkingu
- Nie - odparłam
- Jak mogłaś tak po prostu wyjść !! - był wzburzony
- Nie krzycz na mnie - warknęłam
- Nie krzyczę na Ciebie , po prosty się martwię od kiedy on.. to znaczy Marco z Tobą zerwał zachowujesz się inaczej - powiedział już dużo spokojniej
- A ty jak byś się zachowywał ?? - spytałam go - Mam dość udawania , że jest dobrze jeśli tak nie jest - powiedziałam
- Może pojedziesz do Polski ?? - spytał
- Nie chce - odparłam szybko
- Wiesz ,że on już nie wróci ?? - spytał
- Wiem - było mi smutno a do oczu napłynęło morze łez
- Nie płacz , nie tutaj - wziął mnie w ramiona i poprowadził do gabinetu
Kiedy mnie odprowadził , zakręciło mi się w głowie , usiadłam spokojnie przy biurku , biorąc wdech. Nic nie pomagało , byłam blada i było mi duszno. Czułam się naprawdę źle. Do mojego pokoju ktoś wszedł , okazało się , że to Marco.
- Co się dzieje ?? - spytał kucając przy mnie
- Nie wiem źle się czuje- odparłam - W ogóle po co tutaj przyszedłeś? - dodałam
- Łukasz powiedział , że po naszym rozstaniu kiepsko się czujesz , a po za tym sam chciałem wkońcu z Tobą porozmawiać - powiedział - Może zadzwonię po karetkę ?? - spytał
- Nie trzeba - odparłam - Widzisz pogadaliśmy a teraz możesz iść - dodałam patrząc w jego oczy
- Nie zostawię Cię w takim stanie nie mógłbym - stwierdził
- Jak.... - nie dokończyłam bo zemdlałam
Obudziłam się dopiero w szpitalu , z początku nie wiedziałam gdzie się znajduje ale później ogarnęłam , że to szpital. Rażące w oczy lampy , obrzydliwa pościel tak to musi być szpital ale kto zawiadomił pogotowie. Chyba Marco. Przy moim łóżku nikt nie siedział. Zadzwoniłam po pielęgniarkę chciałam by poszła po lekarza. Chciałam dowiedzieć się co mi dolega. Kiedy przyszedł zbadał mnie.
- I co mi jest?? - spytałam młodego lekarza
- Zrobiliśmy Pani serie badań z których ewidentnie wynika , że jest Pani w ciąży - wyjaśnił
- Że co ja jestem?? - spytałam
- W ciąży , gratuluje 13 tydzień - dodał
Byłam w szoku jaka ciąża, jakie dziecko. Nie byłam na to gotowa, nie teraz. Po prostu nie . Przecież to dziecko Marco - pomyślałam i położyłam rękę na swoim brzuchu. Łzy spływały po mich policzkach bardzo powoli , dałam im spłynąć. Do mojej sali weszli Łukasz , Erik , Ewa , Cathy , Sarah i Mats brakowało Marco. Tego , kogo najbardziej potrzebowałam. Wszyscy patrzyli na mnie bardzo dziwnie. Nie wiedziałam co mam im powiedzieć nie chciałam by się dowiedzieli. Nie teraz. Odwróciłam się na bok , podkuliłam nogi do siebie i nie odzywałam się do nich.
- Majka co się dzieje?? - spytał Łukasz siadając obok mnie
Nic nie odpowiedziałam. Cisza.
- Majka odezwij się - prosił
Zaczęłam płakać nie mogłam mu tego powiedzieć.
- Majuś - głaskał mnie po głowie jak wtedy gdy byłam mała
Po raz kolejny bez odpowiedzi.
- Nie potrzebnie wysyłałem do Ciebie Marco - odparł Łukasz
- Nie obwiniaj go - powiedziałam
- Zostawcie Nas dobrze? - poprosił resztę
Kiedy zostaliśmy sami , usiadłam  podkulając nogi , Łukasz patrzył na mnie z zaciekawieniem
- Powiesz mi teraz o co chodzi ??- spytał
- Łukasz bo ja nie wiem jak Ci to powiedzieć - mruknęłam i otarłam łzę z policzka
- Najlepiej prosto z mostu - oznajmił
- No więc... będziesz wujkiem - powiedziałam niechętnie
- Że kim będę ?? - spytał niedowierzająco
- Wujkiem - mruknęłam
- Serio ?? - pytał
- Serio - uśmiechnęłam się lekko
- Marco wie?? - spytał
- Nie i się nie dowie - mruknęłam
- Jak niby za niedługo będzie po Tobie widać - powiedział
- Usunę - mruknęłam
- Pojebało Cię - krzyknął na mnie - Ani mi się waż to zrobić - oznajmił
- Boje się rozumiesz ,nie wiem czy Marco będzie chciał to dziecko - wyjaśniłam
- Aborcja to nie jest rozwiązanie - pokręcił głową
- Boje się - po raz kolejny się popłakałam
- Nie martw się pomożemy Ci razem z Ewą - przytulił mnie
- Nie mów na razie nic Marco - poprosiłam
- Dobrze , jak chcesz - powiedział
Do sali wszedł lekarz , sprawdził jeszcze parę rzeczy.
- Może Pan zabrać do domu swoją siostrę - oznajmił
- Dziękuje bardzo- powiedział łagodnie mój brat - Chodź siostra - podał mi rękę by pomóc mi wstać
Wzięłam wypis , ubrałam buty i wyszłam na korytarz tam zaczął się grad pytań ale ja nie chciałam nikomu nic na razie mówić. Czułam się osaczona i zmęczona. Łukasz tłumaczył im , że potrzebuje spokoju i odpoczynku , więc pojechaliśmy do domu. Kiedy się tam znalazłam poczułam się bezpiecznie. Odetchnęłam z ulgą , rozebrałam kurtkę i chciałam iść do swojego pokoju.
- Majka zjedź coś - poprosił mnie Łukasz
- Nie mam ochoty - wytłumaczyłam
- Musisz coś jeść - oznajmił
- Jak chcesz- usiadłam na krześle przy blacie kuchennym
Zrobił mi coś do jedzenia mimo , że nie miałam ochoty to chciałam zrobić przyjemność bratu , więc zjadłam to co mi podał.
- Nie musisz zostawać dziś z Sarą - powiedział Łukasz
- Nie musisz siedzieć ze mną w domu , wyjdźcie i zabawcie się , zostanę z małą - wyjaśniłam
- Napewno ?? - spytał
- Na 100% - uśmiechnęłam się - Idę się przebrać - dodałam
Stylizacja sport :)Weszłam do swojego pokoju , za parę miesięcy pewnie się tutaj zmieni. Może Łukasz ma racje aborcja to nie rozwiązanie. To dziecko było częścią Marco , jedyną która mi po nim została. Kochałam go bardzo , więc odpowiedź jest oczywista, urodzę ją albo jego. Zdjęłam ciuchy , które miałam na sobie i poszłam do łazienki. Tam wzięłam gorący prysznic i przebrałam się.
Zeszłam na dół usiadłam na kanapie w salonie.
- Jak się czujesz ?? - spytał Auba , który nie wiem skąd wyszedł
- Dobrze , dziękuje - wyjaśniłam się
- Zadzwoń do Marco , martwi się o Ciebie - powiedział
- Zadzwonię obiecuje - mruknęłam - Nie patrz tak na mnie zadzwonię , patrz wyciągam telefon i wybrałam jego numer zadowolony ?? - spytałam
Gabończyk tylko pokiwał głową.
~ Maja tu ty ?? - usłyszałam znajomy głos w słuchawce
- Tak to ja Marco u mnie wszystko w porządku - wyjaśniłam
~ To dobrze martwiłem się o Ciebie - mruknął
- Wiem Auba mi powiedział - wyjaśniłam
~ Jutro go zabije - zaśmiał się lekko - Chciałem Cię przeprosić - dodał już poważnie
- Nie masz za co - powiedziałem
~ Mam gdybym się tak nie zachowywał nadal bylibyśmy razem - powiedział
- Gdyby mnie dawała Ci powodów do tego , że byłeś zazdrosny to pewnie byś mnie nie zostawił więc to moja wina - odparłam
~ Tylko i wyłącznie moja - mruknął
- Jeśli tak chcesz to tak będzie - zaśmiałam się do słuchawki
~ Tak właśnie chce , ale chce też abyśmy mieli dobre stosunki - czułam , że uśmiecha się do słuchawki
- Też tego chce - powiedziałam cicho
~ Dziękuje - odparł
- Proszę - zaśmiałam się
~ Kończę bo Mel ma do mnie wpaść z Nico a w domu panuje totalny bałagan - powiedział
- Okeey , a ja muszę opiekować się małą Sarcią - powiedziałam spokojnie - Kończę narazie część - dodałam
~ Część - mruknął i się rozłączył
- I jak ?? - spytał Auba
- Pogodziliśmy się - uśmiechnęłam się szeroko
- W końcu - powiedział - Zostawiam Cię już samą , odpoczywaj - dodał i wyszedł
Siedziałam sama w pokoju kiedy przyszła mała Sarcia, usiadła obok mnie i mnie przytuliła. Może kiedyś przytuli mnie mój syn albo córka. Zrobiło mi się słodko , miałam nadzieje , że Marco będzie obecny w życiu naszego dziecka , że się go nie wyprze , że będzie mi pomagał.
- Ciocia zrobisz mi coś jeść?? - spytała mnie moja chrześnica
- Pewnie chodź - podałam małej dłoń i zaprowadziłam ją do kuchni
Posadziłam ją na krześle i zaczęłam jej robić kolację dla siebie i małej. Naleśniki tak to dobry pomysł. Miałam na nie wielką ochotę więc po prostu je zrobiłam. Kiedy skończyłam dałam małej i sama też zjadłam. Później włączyłam Sarze bajki , mała usnęła na początku drugiej. Wzięłam ja na ręce i poszłam z nią na górę , przebrałam ją i położyłam do łóżka. Sama zeszłam na dół by wyłączyć telewizor , zamknęłam jeszcze dom i udałam się do swojego pokoju. Tam przebrałam się i piżamę i położyłam się do łóżka. Po paru minutach zasnęłam.


poniedziałek, 7 grudnia 2015

Rozdział8: Wiem jak Cię rozbawić...

Nasi chłopcy z BvB wraz z trenerem i innymi członkami zarządu pojechali do jednego z dortmundzkich szpitali dziecięcych z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Jako członek sztabu pojechałam z nim by zrobić reportaż do BVB World. Kiedy zobaczyłam uśmiechnięte twarze dzieci , gdy ich zobaczyły. Tego nie da się opisać słowami. Zrobiło mi się ciepło na sercu , to były moje ukochane święta i pewnie pierwsze w obcym mieście bez rodziców. Zwykle Łukasz przyjeżdżał do Polski ale w tym roku nigdzie się nie wybiera , nasi rodzice może przyjadą do Nas albo nie. Wracając do naszych odwiedzin , przygotowaliśmy parę upominków dla dzieciaków. Cieszyli się , najwięcej zdjęć zrobili sobie chyba Marco i Auba , wiadomo ulubieńcy z miasta. Robiłam z Nimi wywiady ale kiedy przyszedł czas na mojego byłego uśmiech zszedł mi z twarzy ale zachowałam się bardzo profesjonalnie. Starałam się nie mieszać spraw prywatnych z pracą , dlatego Watze tak mnie cenił.  Później mieliśmy już wolne, więc razem z Łukaszem i chłopakami z drużyny postanowiliśmy coś zjeść. Udaliśmy się na pizzę. Śmialiśmy się do łez kiedy Erik opowiadał historie wyssane z palca.
Stylizacja na codzienObudziły mnie ostatnie chyba promienie słońca , dziwił mnie ten fakt bo przecież był już grudzień. Spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu widniała na nim godzina 10 nie musiałam się śpieszyć do pracy bo chłopcy pojechali na mecz do Wolfsburga. Postawiłam jedną nogę na miękkim dywanie w pokoju w domu mojego brata. Tak nadal u niego mieszkam nie mogłabym inaczej. Czasem pomagam mu przy Sarze , gdy on i Ewa chcą gdzieś wyjść. Poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic , pomalowałam się , ubrałam i z niej wyszłam. Zeszłam na dół gdzie siedziała już moja bratowa Ewa i Sara.
- Hej - przywitałam się z obiema
- Hej - odpowiedziała mi Ewa - Zjesz coś?? - spytała mnie
- Chętnie - mruknęłam
Postawiła przede mną talerz z kanapkami , robiła najlepsze no dobra zaraz po mojej mamie.
- Dzięki kochana jesteś - uśmiechnęłam się do niej
- Proszę obiecałam Łukaszowi o Ciebie dbać - powiedziała szczerze
- Ach ten Łukasz mimo , że jestem dorosła to mnie kontroluje - zachmurzyłam się
- Martwi się o Ciebie zwłaszcza teraz kiedy nie jesteś z Marco - wyjaśniła
- Nic mi nie jest - odparłam - Chyba - dodałam
- Chyba?? - zdziwiła się
- Bo sama już nie wiem , kiedy go nie ma jest w porządku ale kiedy jestem w jego towarzystwie co jest nieuniknione bo przecież pracujemy razem to czuje jak bym mi ktoś wbił nóż w serce i przekręcił - powiedziałam z nad talerza
- Biedna może poproś Watze o to by nie dawał Ci narazie z nim wywiadów - powiedziała
- Nie zrobię tego bo on mnie ceni - wyjaśniłam - A po za tym dopiero dostałam ta pracę - dodałam
- To się męcz , na pewno by zrozumiał, dlaczego nie chcesz na razie pracować z Marco - powiedziała
- Przestań i tak się na to nie zgodzę , przynajmniej wtedy mogę na niego patrzeć . Kocham Go nadal i każda chwila z tym rudzielcem jest dla mnie jak na wagę złota rozumiesz?? - spytałam ją
- Rozumiem ale nie musisz cierpieć - wyjaśniła
- To ja cierpię nie ty - wkurzyłam się
- Jak chcesz - wzięła ode mnie pusty talerz i wstawiła go do zmywarki po czym ją zamknęła
Ja zaś poszłam do salonu , żeby pooglądać jakieś programy w telewizji. Nic nie było nudziło mi się niemiłosiernie. Chciałam zająć sobie czymś myśli by nie myśleć o Marco . Owszem sprawiał mi ból ale kochałam go zbyt mocno by tak po prostu zapomnieć. To było silniejsze ode mnie. Z moich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz , dzwonił Erik , odebrałam.
- Hallo ?? - zapytałam
~ Majka dzwonie spytać czy nie miałabyś ochoty pójść na spacer ?? - spytał
- Wiesz co ? W sumie chętnie - uśmiechnęłam się do słuchawki
~ To za chwilę po Ciebie będę - wyjaśnił
- Okeey to czekam - powiedziałam i rozłączyłam się
Podniosłam się z kanapy i udałam do przedpokoju by ubrać buty. Do pomieszczenia weszła zaciekawiona Ewa.
- Gdzie się wybierasz?? - spytała mnie
- Idę na spacer z Erikiem , nudzi mi się więc chętnie się przejdę - wyjaśniłam ze spokojem
- Taaa a ja czuje jakiś podtekst - zaśmiała się Ewa
- Chyba tylko ze strony Erika - powiedziałam - Dla mnie to tylko kolega i on o tym doskonale wie - dodałam
- Okeey jak chcesz - uśmiechnęła się wychodząc z pomieszczenia bo usłyszała dźwięk dzwonka do drzwi
Wyszłam spokojnie z domu, Erik stał przed drzwiami z szerokim uśmiechem na twarzy. Może Ewa ma rację , że wykorzystuje tylko chłopaka by zapomnieć tylko o rudowłosym 26- latku.
- Hej - uśmiechnęłam się - Gdzie chcesz iść ?? - spytałam go
- Nie wiem przed siebie - wyjaśnił
- Pasuje mi - uśmiechnęłam się do niego
Przez większość drogi Erik opowiadał mi o jego rodzicach , siostrze , po prostu o wszystkim. Ja milczałam bo nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Moje życie nigdy nie było kolorowe i teraz też nie jest.
- A ty co powiesz ?? Co u Ciebie?? - spytał przerywając moje milczenie
- U mnie po staremu - odparłam
- Serio ?? Jak Ci się podoba w naszym świecie?? - spytał
- Jest okeey - stwierdziłam
- Dobrze , że nie uderzyła Ci woda sodowa do głowy - zaśmiał się
- Nigdy by się to nie stało bo Łukasz na to nie pozwoli - wyjaśniałam
- Dobrze , że go masz to dobry przyjaciel - powiedział
- I brat - dodałam
- Ty też jesteś fajna - powiedział
Tego się bałam że zacznie wywierać na mnie presję.
- Ja Ciebie też lubię - powiedziałam szybko
- Ale lubisz lubisz czy tylko lubisz ?? - spytał
- Lubię jak przyjaciela nic więcej przepraszam Erik - mruknęłam
- Spoko - pogłaskał mnie po policzku
- Erik przestań - poprosiłam
- Wciąż o Nim myślisz?? - spytał mnie
- Tak - powiedziałam
- Nie zasłużył na Ciebie - wkurzył się
- Niby dlaczego ?? - spytałam go zaciekawiona
- Bo Cię zostawił - wyjaśnił
- Zostawił mnie bo był zazdrosny o Ciebie - próbowałam jakoś przekonać go do postępowania Marco - Jeszcze go tłumaczysz - rozzłościł się
- Bo go kocham tego tak po prostu nie da się zapomnieć - wyjaśniałam
- Wiem ale i tak najgorsza jest miłość wzajemności- powiedział
Wiedziałam , że to jest pite do mnie bo pomimo , że mi tego nie powiedział , wiedziałam o tym. Było mi z tym źle bo się męczył , ponieważ ja nie chciałam nic więcej niż jego przyjaźni.
- Erik wiesz , że między nami nie będzie nic więcej jak tylko przyjaźni ?? - spytałam
- Zdaje sobie z tego sprawę - wyjaśnił
- Przepraszam , że nie jest tak jak sobie to wymarzyłeś - powiedziałam a po moich policzkach popłynęły łzy
- Nie płacz , nie chce byś przeze mnie płakała - poprosił i objął mnie swoimi ramionami
- Erik zrobią nam zdjęcia i będzie afera - powiedziałam będąc twarzą w jego kurtce
- Przestań się tym przejmować - poprosił
- Zależy mi na tym by nie mieli o czym gadać - wyjaśniłam
- Ok - puścił mnie
- Dziękuje - uśmiechnęłam się do niego
Później odprowadził mnie do domu , a tam czekała mnie burza , którą wywołała Cathy.
- Gdzie ty byłaś ?? - spytała
- Z Erikiem na spacerze - wyjaśniłam jakby nic się nie stało bo się nie stało
- Boże dziewczyno dopiero rozstałaś się z Marco a już podrywasz kolejnego - powiedziała
- Nikogo nie podrywam , to ja jestem podrywana - wyjaśniłam
- Na pewno ?? - spytała
- Wciąż kocham Marco nie mogłaby podrywać Erika - wyjaśniłam
- Że co ty robisz??! - zdziwiła się
- Kocham Marco - powiedziałam jeszcze raz
Wszyscy obecni w pomieszczeniu popatrzyli na mnie ze zdziwieniem. Widziałam po nich , że nie są zbyt zadowoleni ale przecież miłość nie wybiera. Prawda? Sama już nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Na szczęście w Dortmundzie nie było ani Łukasza ani Marco bo chyba bym oszalała.
- Jak czuje się Mats?? - spytałam Cathy zmieniając temat
- Lepiej żałuje , że nie mógł pojechać do Wolfsburga , a ja mu cały czas mówię , że i tak Tuchel by go nie wystawił - powiedziała - A ty tak nie zmieniaj tematu - dodał
- Nie ma przecież o czym mówić - odparłam - Rozmawiałam z trenerem i mówił , że na Ligę Europejską powinien być gotowy - dodałam
- Wiem - zaśmiała się
- Dziewczyny mecz się zaczyna - wtrąciła Ewa
Dziękuje jej po dłużej nie wytrzymałabym tego gradu pytań, to chyba moja sprawa kogo kocham , a kogo nie ale to Cathy wiem , że się o mnie martwi ale zaczyna mnie to denerwować. Na szczęście mecz się zaczął więc rzuciłyśmy się w wir kibicowania. Kiedy Marco strzelił gola w 32 minucie meczu poczułam ciepło na sercu. Kochałam go zbyt mocno by życzyć mu źle. Nie mogłabym. Mój brat zagrał od pierwszej minuty meczu. Marco był kapitanem . Druga połowa meczu nie była już taka kolorowa. Wolfsburg wyrównał i był bliski strzelania kolejnej bramki. Shinji Kagawa strzelił gola na 2-1 , ostatecznie mecz zakończył się takim wynikiem. Późnym wieczorem poszłam do swojego pokoju , gdzie wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Przeglądałam wspólne zdjęcia - moje i Marco. Byliśmy na nich tacy szczęśliwi , kochałam go , a on zrobił mi coś takiego. Łzy spływały mi spokojnie po policzkach. Dałam im spokojnie spłynąć , nie ocierałam ich. Późną nocą poszłam do kuchni by się czegoś napić. Tam spotkałam swojego brata. Podeszłam do niego po ciuchu i zakryłam mu dłonią oczy.
- Maja odsłoń mi oczy - poprosił mój brat
- Skąd wiedziałeś , że to ja ?? - spytałam siadając naprzeciwko
- Kto inny przyszedłby o 3 nad ranem do kuchni ?? - spytał
- Każda normalna osoba śpi o tej porze - powiedziałam
- Napijesz się czegoś ?? - spytał
- Herbatki poproszę - uśmiechnęłam się blado
- O co chodzi?? - spytał mnie
- Nic się nie stało - powiedziałam
- Przecież widzę - pogroził mi palcem
- Ja go wciąż kocham - powiedziałam spokojnie , a z moich oczu popłynęły łzy
- Co mam Ci powiedzieć - odparł i mnie przytulił
- Dlaczego mi się to przydarza , dlaczego ja ?? - spytałam
- Może tak ma być ,nie wyszło Ci z Marco bo zasługujesz na kogoś lepszego - odparł
- Ale ja nie chce innego , chce jego - wychlipałam
- Będzie dobrze - bujał się ze mną w jego ramionach
- Nie będzie.- powiedziałam patrząc na niego - Zamiast się nieszczęśliwe zakochiwać jebnij głową w mur. Ponoć mniej boli . - dodałam
- Czyje to słowa?? - spytał
- Marleny - wyjaśniłam
- Ma rację musisz przez to przebrnąć sama , jeśli będziesz potrzebować mojej pomocy zawsze wiesz gdzie mnie znaleźć - powiedział
- Dziękuje - mruknęłam
- Jesteś moją młodszą kochaną siostrzyczką , muszę Cię chronić - pogłaskał mnie po ramieniu
- A ty moim starszym bratem to którego mogę się z wszystkim złościć - pokazałam mu język
- Łukasz Piszczek melduje wykonanie zadania - zasalutował
- Głupi jesteś wiesz ?? - spytałam
- Wiem jak Cię rozbawić - odparł
- Jasne - zaśmiała się cicho
- Dobra idę spać bo jestem strasznie zmęczony - ziewnął
- Nie pogratulowałam Ci jeszcze wygranej - złapałam się za głowę
- Dzięki - zaśmiał się - Idź spać mała , wstajesz do pracy za parę godzin - dodał
- I tak nie wstanę ale miłych snów życzę - uśmiechnęłam się do mojego brata
Poszedł na górę a a za nim. Kierowałam się w kierunku swojego pokoju , wiedziałam , że nie zasnę więc włączyłam laptopa i przeglądałam portale społecznościowe. Po chwili zasnęłam.