- Hej Auba - uśmiechnęłam się lekko
- Majka zostaniesz dziś z Sarą wieczorem ?? - spytał mnie Łukasz
- A mam inne wyjście ?? - spytałam
- Nie - odparł
- Więc zostanę - mruknęłam
- Fajny obfit - pochwalił mnie Auba
- Dzięki - szczerze się uśmiechnęłam
- A jakąś kurkę na to zakładasz?? - spytał Łukasz
- No - zaśmiałam się i wypiłam łyk kawy
- Zjedz coś a nie pijesz to świństwo - poprosił mój brat
- Daj mi spokój okeey- warknęłam na niego
Wyszłam z domu biorąc ze sobą tylko kurtkę. Poszłam na Indunę na piechotę byłam zła , wściekała czy może rozżalona?? Nie wiem na dodatek ten spóźniający się okres. Szlak by to trafił jedyne z kim spałam to Marco. A co jeśli jestem w ciąży?? Nie napewno nie. Zdecydowanie nie. Weszłam na terytorium stadionu więc przestałam o tym myśleć.
- Porypało Cię !! - krzyknął na mnie Łukasz , którego spotkałam na parkingu
- Nie - odparłam
- Jak mogłaś tak po prostu wyjść !! - był wzburzony
- Nie krzycz na mnie - warknęłam
- Nie krzyczę na Ciebie , po prosty się martwię od kiedy on.. to znaczy Marco z Tobą zerwał zachowujesz się inaczej - powiedział już dużo spokojniej
- A ty jak byś się zachowywał ?? - spytałam go - Mam dość udawania , że jest dobrze jeśli tak nie jest - powiedziałam
- Może pojedziesz do Polski ?? - spytał
- Nie chce - odparłam szybko
- Wiesz ,że on już nie wróci ?? - spytał
- Wiem - było mi smutno a do oczu napłynęło morze łez
- Nie płacz , nie tutaj - wziął mnie w ramiona i poprowadził do gabinetu
Kiedy mnie odprowadził , zakręciło mi się w głowie , usiadłam spokojnie przy biurku , biorąc wdech. Nic nie pomagało , byłam blada i było mi duszno. Czułam się naprawdę źle. Do mojego pokoju ktoś wszedł , okazało się , że to Marco.
- Co się dzieje ?? - spytał kucając przy mnie
- Nie wiem źle się czuje- odparłam - W ogóle po co tutaj przyszedłeś? - dodałam
- Łukasz powiedział , że po naszym rozstaniu kiepsko się czujesz , a po za tym sam chciałem wkońcu z Tobą porozmawiać - powiedział - Może zadzwonię po karetkę ?? - spytał
- Nie trzeba - odparłam - Widzisz pogadaliśmy a teraz możesz iść - dodałam patrząc w jego oczy
- Nie zostawię Cię w takim stanie nie mógłbym - stwierdził
- Jak.... - nie dokończyłam bo zemdlałam
Obudziłam się dopiero w szpitalu , z początku nie wiedziałam gdzie się znajduje ale później ogarnęłam , że to szpital. Rażące w oczy lampy , obrzydliwa pościel tak to musi być szpital ale kto zawiadomił pogotowie. Chyba Marco. Przy moim łóżku nikt nie siedział. Zadzwoniłam po pielęgniarkę chciałam by poszła po lekarza. Chciałam dowiedzieć się co mi dolega. Kiedy przyszedł zbadał mnie.
- I co mi jest?? - spytałam młodego lekarza
- Zrobiliśmy Pani serie badań z których ewidentnie wynika , że jest Pani w ciąży - wyjaśnił
- Że co ja jestem?? - spytałam
- W ciąży , gratuluje 13 tydzień - dodał
Byłam w szoku jaka ciąża, jakie dziecko. Nie byłam na to gotowa, nie teraz. Po prostu nie . Przecież to dziecko Marco - pomyślałam i położyłam rękę na swoim brzuchu. Łzy spływały po mich policzkach bardzo powoli , dałam im spłynąć. Do mojej sali weszli Łukasz , Erik , Ewa , Cathy , Sarah i Mats brakowało Marco. Tego , kogo najbardziej potrzebowałam. Wszyscy patrzyli na mnie bardzo dziwnie. Nie wiedziałam co mam im powiedzieć nie chciałam by się dowiedzieli. Nie teraz. Odwróciłam się na bok , podkuliłam nogi do siebie i nie odzywałam się do nich.
- Majka co się dzieje?? - spytał Łukasz siadając obok mnie
Nic nie odpowiedziałam. Cisza.
- Majka odezwij się - prosił
Zaczęłam płakać nie mogłam mu tego powiedzieć.
- Majuś - głaskał mnie po głowie jak wtedy gdy byłam mała
Po raz kolejny bez odpowiedzi.
- Nie potrzebnie wysyłałem do Ciebie Marco - odparł Łukasz
- Nie obwiniaj go - powiedziałam
- Zostawcie Nas dobrze? - poprosił resztę
Kiedy zostaliśmy sami , usiadłam podkulając nogi , Łukasz patrzył na mnie z zaciekawieniem
- Powiesz mi teraz o co chodzi ??- spytał
- Łukasz bo ja nie wiem jak Ci to powiedzieć - mruknęłam i otarłam łzę z policzka
- Najlepiej prosto z mostu - oznajmił
- No więc... będziesz wujkiem - powiedziałam niechętnie
- Że kim będę ?? - spytał niedowierzająco
- Wujkiem - mruknęłam
- Serio ?? - pytał
- Serio - uśmiechnęłam się lekko
- Marco wie?? - spytał
- Nie i się nie dowie - mruknęłam
- Jak niby za niedługo będzie po Tobie widać - powiedział
- Usunę - mruknęłam
- Pojebało Cię - krzyknął na mnie - Ani mi się waż to zrobić - oznajmił
- Boje się rozumiesz ,nie wiem czy Marco będzie chciał to dziecko - wyjaśniłam
- Aborcja to nie jest rozwiązanie - pokręcił głową
- Boje się - po raz kolejny się popłakałam
- Nie martw się pomożemy Ci razem z Ewą - przytulił mnie
- Nie mów na razie nic Marco - poprosiłam
- Dobrze , jak chcesz - powiedział
Do sali wszedł lekarz , sprawdził jeszcze parę rzeczy.
- Może Pan zabrać do domu swoją siostrę - oznajmił
- Dziękuje bardzo- powiedział łagodnie mój brat - Chodź siostra - podał mi rękę by pomóc mi wstać
Wzięłam wypis , ubrałam buty i wyszłam na korytarz tam zaczął się grad pytań ale ja nie chciałam nikomu nic na razie mówić. Czułam się osaczona i zmęczona. Łukasz tłumaczył im , że potrzebuje spokoju i odpoczynku , więc pojechaliśmy do domu. Kiedy się tam znalazłam poczułam się bezpiecznie. Odetchnęłam z ulgą , rozebrałam kurtkę i chciałam iść do swojego pokoju.
- Majka zjedź coś - poprosił mnie Łukasz
- Nie mam ochoty - wytłumaczyłam
- Musisz coś jeść - oznajmił
- Jak chcesz- usiadłam na krześle przy blacie kuchennym
Zrobił mi coś do jedzenia mimo , że nie miałam ochoty to chciałam zrobić przyjemność bratu , więc zjadłam to co mi podał.
- Nie musisz zostawać dziś z Sarą - powiedział Łukasz
- Nie musisz siedzieć ze mną w domu , wyjdźcie i zabawcie się , zostanę z małą - wyjaśniłam
- Napewno ?? - spytał
- Na 100% - uśmiechnęłam się - Idę się przebrać - dodałam
Zeszłam na dół usiadłam na kanapie w salonie.
- Jak się czujesz ?? - spytał Auba , który nie wiem skąd wyszedł
- Dobrze , dziękuje - wyjaśniłam się
- Zadzwoń do Marco , martwi się o Ciebie - powiedział
- Zadzwonię obiecuje - mruknęłam - Nie patrz tak na mnie zadzwonię , patrz wyciągam telefon i wybrałam jego numer zadowolony ?? - spytałam
Gabończyk tylko pokiwał głową.
~ Maja tu ty ?? - usłyszałam znajomy głos w słuchawce
- Tak to ja Marco u mnie wszystko w porządku - wyjaśniłam
~ To dobrze martwiłem się o Ciebie - mruknął
- Wiem Auba mi powiedział - wyjaśniłam
~ Jutro go zabije - zaśmiał się lekko - Chciałem Cię przeprosić - dodał już poważnie
- Nie masz za co - powiedziałem
~ Mam gdybym się tak nie zachowywał nadal bylibyśmy razem - powiedział
- Gdyby mnie dawała Ci powodów do tego , że byłeś zazdrosny to pewnie byś mnie nie zostawił więc to moja wina - odparłam
~ Tylko i wyłącznie moja - mruknął
- Jeśli tak chcesz to tak będzie - zaśmiałam się do słuchawki
~ Tak właśnie chce , ale chce też abyśmy mieli dobre stosunki - czułam , że uśmiecha się do słuchawki
- Też tego chce - powiedziałam cicho
~ Dziękuje - odparł
- Proszę - zaśmiałam się
~ Kończę bo Mel ma do mnie wpaść z Nico a w domu panuje totalny bałagan - powiedział
- Okeey , a ja muszę opiekować się małą Sarcią - powiedziałam spokojnie - Kończę narazie część - dodałam
~ Część - mruknął i się rozłączył
- I jak ?? - spytał Auba
- Pogodziliśmy się - uśmiechnęłam się szeroko
- W końcu - powiedział - Zostawiam Cię już samą , odpoczywaj - dodał i wyszedł
Siedziałam sama w pokoju kiedy przyszła mała Sarcia, usiadła obok mnie i mnie przytuliła. Może kiedyś przytuli mnie mój syn albo córka. Zrobiło mi się słodko , miałam nadzieje , że Marco będzie obecny w życiu naszego dziecka , że się go nie wyprze , że będzie mi pomagał.
- Ciocia zrobisz mi coś jeść?? - spytała mnie moja chrześnica
- Pewnie chodź - podałam małej dłoń i zaprowadziłam ją do kuchni
Posadziłam ją na krześle i zaczęłam jej robić kolację dla siebie i małej. Naleśniki tak to dobry pomysł. Miałam na nie wielką ochotę więc po prostu je zrobiłam. Kiedy skończyłam dałam małej i sama też zjadłam. Później włączyłam Sarze bajki , mała usnęła na początku drugiej. Wzięłam ja na ręce i poszłam z nią na górę , przebrałam ją i położyłam do łóżka. Sama zeszłam na dół by wyłączyć telewizor , zamknęłam jeszcze dom i udałam się do swojego pokoju. Tam przebrałam się i piżamę i położyłam się do łóżka. Po paru minutach zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz