poniedziałek, 7 grudnia 2015

Rozdział8: Wiem jak Cię rozbawić...

Nasi chłopcy z BvB wraz z trenerem i innymi członkami zarządu pojechali do jednego z dortmundzkich szpitali dziecięcych z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Jako członek sztabu pojechałam z nim by zrobić reportaż do BVB World. Kiedy zobaczyłam uśmiechnięte twarze dzieci , gdy ich zobaczyły. Tego nie da się opisać słowami. Zrobiło mi się ciepło na sercu , to były moje ukochane święta i pewnie pierwsze w obcym mieście bez rodziców. Zwykle Łukasz przyjeżdżał do Polski ale w tym roku nigdzie się nie wybiera , nasi rodzice może przyjadą do Nas albo nie. Wracając do naszych odwiedzin , przygotowaliśmy parę upominków dla dzieciaków. Cieszyli się , najwięcej zdjęć zrobili sobie chyba Marco i Auba , wiadomo ulubieńcy z miasta. Robiłam z Nimi wywiady ale kiedy przyszedł czas na mojego byłego uśmiech zszedł mi z twarzy ale zachowałam się bardzo profesjonalnie. Starałam się nie mieszać spraw prywatnych z pracą , dlatego Watze tak mnie cenił.  Później mieliśmy już wolne, więc razem z Łukaszem i chłopakami z drużyny postanowiliśmy coś zjeść. Udaliśmy się na pizzę. Śmialiśmy się do łez kiedy Erik opowiadał historie wyssane z palca.
Stylizacja na codzienObudziły mnie ostatnie chyba promienie słońca , dziwił mnie ten fakt bo przecież był już grudzień. Spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu widniała na nim godzina 10 nie musiałam się śpieszyć do pracy bo chłopcy pojechali na mecz do Wolfsburga. Postawiłam jedną nogę na miękkim dywanie w pokoju w domu mojego brata. Tak nadal u niego mieszkam nie mogłabym inaczej. Czasem pomagam mu przy Sarze , gdy on i Ewa chcą gdzieś wyjść. Poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic , pomalowałam się , ubrałam i z niej wyszłam. Zeszłam na dół gdzie siedziała już moja bratowa Ewa i Sara.
- Hej - przywitałam się z obiema
- Hej - odpowiedziała mi Ewa - Zjesz coś?? - spytała mnie
- Chętnie - mruknęłam
Postawiła przede mną talerz z kanapkami , robiła najlepsze no dobra zaraz po mojej mamie.
- Dzięki kochana jesteś - uśmiechnęłam się do niej
- Proszę obiecałam Łukaszowi o Ciebie dbać - powiedziała szczerze
- Ach ten Łukasz mimo , że jestem dorosła to mnie kontroluje - zachmurzyłam się
- Martwi się o Ciebie zwłaszcza teraz kiedy nie jesteś z Marco - wyjaśniła
- Nic mi nie jest - odparłam - Chyba - dodałam
- Chyba?? - zdziwiła się
- Bo sama już nie wiem , kiedy go nie ma jest w porządku ale kiedy jestem w jego towarzystwie co jest nieuniknione bo przecież pracujemy razem to czuje jak bym mi ktoś wbił nóż w serce i przekręcił - powiedziałam z nad talerza
- Biedna może poproś Watze o to by nie dawał Ci narazie z nim wywiadów - powiedziała
- Nie zrobię tego bo on mnie ceni - wyjaśniłam - A po za tym dopiero dostałam ta pracę - dodałam
- To się męcz , na pewno by zrozumiał, dlaczego nie chcesz na razie pracować z Marco - powiedziała
- Przestań i tak się na to nie zgodzę , przynajmniej wtedy mogę na niego patrzeć . Kocham Go nadal i każda chwila z tym rudzielcem jest dla mnie jak na wagę złota rozumiesz?? - spytałam ją
- Rozumiem ale nie musisz cierpieć - wyjaśniła
- To ja cierpię nie ty - wkurzyłam się
- Jak chcesz - wzięła ode mnie pusty talerz i wstawiła go do zmywarki po czym ją zamknęła
Ja zaś poszłam do salonu , żeby pooglądać jakieś programy w telewizji. Nic nie było nudziło mi się niemiłosiernie. Chciałam zająć sobie czymś myśli by nie myśleć o Marco . Owszem sprawiał mi ból ale kochałam go zbyt mocno by tak po prostu zapomnieć. To było silniejsze ode mnie. Z moich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz , dzwonił Erik , odebrałam.
- Hallo ?? - zapytałam
~ Majka dzwonie spytać czy nie miałabyś ochoty pójść na spacer ?? - spytał
- Wiesz co ? W sumie chętnie - uśmiechnęłam się do słuchawki
~ To za chwilę po Ciebie będę - wyjaśnił
- Okeey to czekam - powiedziałam i rozłączyłam się
Podniosłam się z kanapy i udałam do przedpokoju by ubrać buty. Do pomieszczenia weszła zaciekawiona Ewa.
- Gdzie się wybierasz?? - spytała mnie
- Idę na spacer z Erikiem , nudzi mi się więc chętnie się przejdę - wyjaśniłam ze spokojem
- Taaa a ja czuje jakiś podtekst - zaśmiała się Ewa
- Chyba tylko ze strony Erika - powiedziałam - Dla mnie to tylko kolega i on o tym doskonale wie - dodałam
- Okeey jak chcesz - uśmiechnęła się wychodząc z pomieszczenia bo usłyszała dźwięk dzwonka do drzwi
Wyszłam spokojnie z domu, Erik stał przed drzwiami z szerokim uśmiechem na twarzy. Może Ewa ma rację , że wykorzystuje tylko chłopaka by zapomnieć tylko o rudowłosym 26- latku.
- Hej - uśmiechnęłam się - Gdzie chcesz iść ?? - spytałam go
- Nie wiem przed siebie - wyjaśnił
- Pasuje mi - uśmiechnęłam się do niego
Przez większość drogi Erik opowiadał mi o jego rodzicach , siostrze , po prostu o wszystkim. Ja milczałam bo nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Moje życie nigdy nie było kolorowe i teraz też nie jest.
- A ty co powiesz ?? Co u Ciebie?? - spytał przerywając moje milczenie
- U mnie po staremu - odparłam
- Serio ?? Jak Ci się podoba w naszym świecie?? - spytał
- Jest okeey - stwierdziłam
- Dobrze , że nie uderzyła Ci woda sodowa do głowy - zaśmiał się
- Nigdy by się to nie stało bo Łukasz na to nie pozwoli - wyjaśniałam
- Dobrze , że go masz to dobry przyjaciel - powiedział
- I brat - dodałam
- Ty też jesteś fajna - powiedział
Tego się bałam że zacznie wywierać na mnie presję.
- Ja Ciebie też lubię - powiedziałam szybko
- Ale lubisz lubisz czy tylko lubisz ?? - spytał
- Lubię jak przyjaciela nic więcej przepraszam Erik - mruknęłam
- Spoko - pogłaskał mnie po policzku
- Erik przestań - poprosiłam
- Wciąż o Nim myślisz?? - spytał mnie
- Tak - powiedziałam
- Nie zasłużył na Ciebie - wkurzył się
- Niby dlaczego ?? - spytałam go zaciekawiona
- Bo Cię zostawił - wyjaśnił
- Zostawił mnie bo był zazdrosny o Ciebie - próbowałam jakoś przekonać go do postępowania Marco - Jeszcze go tłumaczysz - rozzłościł się
- Bo go kocham tego tak po prostu nie da się zapomnieć - wyjaśniałam
- Wiem ale i tak najgorsza jest miłość wzajemności- powiedział
Wiedziałam , że to jest pite do mnie bo pomimo , że mi tego nie powiedział , wiedziałam o tym. Było mi z tym źle bo się męczył , ponieważ ja nie chciałam nic więcej niż jego przyjaźni.
- Erik wiesz , że między nami nie będzie nic więcej jak tylko przyjaźni ?? - spytałam
- Zdaje sobie z tego sprawę - wyjaśnił
- Przepraszam , że nie jest tak jak sobie to wymarzyłeś - powiedziałam a po moich policzkach popłynęły łzy
- Nie płacz , nie chce byś przeze mnie płakała - poprosił i objął mnie swoimi ramionami
- Erik zrobią nam zdjęcia i będzie afera - powiedziałam będąc twarzą w jego kurtce
- Przestań się tym przejmować - poprosił
- Zależy mi na tym by nie mieli o czym gadać - wyjaśniłam
- Ok - puścił mnie
- Dziękuje - uśmiechnęłam się do niego
Później odprowadził mnie do domu , a tam czekała mnie burza , którą wywołała Cathy.
- Gdzie ty byłaś ?? - spytała
- Z Erikiem na spacerze - wyjaśniłam jakby nic się nie stało bo się nie stało
- Boże dziewczyno dopiero rozstałaś się z Marco a już podrywasz kolejnego - powiedziała
- Nikogo nie podrywam , to ja jestem podrywana - wyjaśniłam
- Na pewno ?? - spytała
- Wciąż kocham Marco nie mogłaby podrywać Erika - wyjaśniłam
- Że co ty robisz??! - zdziwiła się
- Kocham Marco - powiedziałam jeszcze raz
Wszyscy obecni w pomieszczeniu popatrzyli na mnie ze zdziwieniem. Widziałam po nich , że nie są zbyt zadowoleni ale przecież miłość nie wybiera. Prawda? Sama już nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Na szczęście w Dortmundzie nie było ani Łukasza ani Marco bo chyba bym oszalała.
- Jak czuje się Mats?? - spytałam Cathy zmieniając temat
- Lepiej żałuje , że nie mógł pojechać do Wolfsburga , a ja mu cały czas mówię , że i tak Tuchel by go nie wystawił - powiedziała - A ty tak nie zmieniaj tematu - dodał
- Nie ma przecież o czym mówić - odparłam - Rozmawiałam z trenerem i mówił , że na Ligę Europejską powinien być gotowy - dodałam
- Wiem - zaśmiała się
- Dziewczyny mecz się zaczyna - wtrąciła Ewa
Dziękuje jej po dłużej nie wytrzymałabym tego gradu pytań, to chyba moja sprawa kogo kocham , a kogo nie ale to Cathy wiem , że się o mnie martwi ale zaczyna mnie to denerwować. Na szczęście mecz się zaczął więc rzuciłyśmy się w wir kibicowania. Kiedy Marco strzelił gola w 32 minucie meczu poczułam ciepło na sercu. Kochałam go zbyt mocno by życzyć mu źle. Nie mogłabym. Mój brat zagrał od pierwszej minuty meczu. Marco był kapitanem . Druga połowa meczu nie była już taka kolorowa. Wolfsburg wyrównał i był bliski strzelania kolejnej bramki. Shinji Kagawa strzelił gola na 2-1 , ostatecznie mecz zakończył się takim wynikiem. Późnym wieczorem poszłam do swojego pokoju , gdzie wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Przeglądałam wspólne zdjęcia - moje i Marco. Byliśmy na nich tacy szczęśliwi , kochałam go , a on zrobił mi coś takiego. Łzy spływały mi spokojnie po policzkach. Dałam im spokojnie spłynąć , nie ocierałam ich. Późną nocą poszłam do kuchni by się czegoś napić. Tam spotkałam swojego brata. Podeszłam do niego po ciuchu i zakryłam mu dłonią oczy.
- Maja odsłoń mi oczy - poprosił mój brat
- Skąd wiedziałeś , że to ja ?? - spytałam siadając naprzeciwko
- Kto inny przyszedłby o 3 nad ranem do kuchni ?? - spytał
- Każda normalna osoba śpi o tej porze - powiedziałam
- Napijesz się czegoś ?? - spytał
- Herbatki poproszę - uśmiechnęłam się blado
- O co chodzi?? - spytał mnie
- Nic się nie stało - powiedziałam
- Przecież widzę - pogroził mi palcem
- Ja go wciąż kocham - powiedziałam spokojnie , a z moich oczu popłynęły łzy
- Co mam Ci powiedzieć - odparł i mnie przytulił
- Dlaczego mi się to przydarza , dlaczego ja ?? - spytałam
- Może tak ma być ,nie wyszło Ci z Marco bo zasługujesz na kogoś lepszego - odparł
- Ale ja nie chce innego , chce jego - wychlipałam
- Będzie dobrze - bujał się ze mną w jego ramionach
- Nie będzie.- powiedziałam patrząc na niego - Zamiast się nieszczęśliwe zakochiwać jebnij głową w mur. Ponoć mniej boli . - dodałam
- Czyje to słowa?? - spytał
- Marleny - wyjaśniłam
- Ma rację musisz przez to przebrnąć sama , jeśli będziesz potrzebować mojej pomocy zawsze wiesz gdzie mnie znaleźć - powiedział
- Dziękuje - mruknęłam
- Jesteś moją młodszą kochaną siostrzyczką , muszę Cię chronić - pogłaskał mnie po ramieniu
- A ty moim starszym bratem to którego mogę się z wszystkim złościć - pokazałam mu język
- Łukasz Piszczek melduje wykonanie zadania - zasalutował
- Głupi jesteś wiesz ?? - spytałam
- Wiem jak Cię rozbawić - odparł
- Jasne - zaśmiała się cicho
- Dobra idę spać bo jestem strasznie zmęczony - ziewnął
- Nie pogratulowałam Ci jeszcze wygranej - złapałam się za głowę
- Dzięki - zaśmiał się - Idź spać mała , wstajesz do pracy za parę godzin - dodał
- I tak nie wstanę ale miłych snów życzę - uśmiechnęłam się do mojego brata
Poszedł na górę a a za nim. Kierowałam się w kierunku swojego pokoju , wiedziałam , że nie zasnę więc włączyłam laptopa i przeglądałam portale społecznościowe. Po chwili zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz